W 1905 roku przybył do Kartuz Karol Jakusz z żoną Pauliną z domu Bychowską z Kilowej Huty (miejscowość już nie istnieje) z okolic Grabowa w powiecie kościerskim.Sprzedał tam swoje gospodarstwo i w czasie rozwijającego się kapitalizmu na terenach dawnego zaboru pruskiego zajął się pośrednictwem sprzedaży maszyn rolniczych. Dorobił się na tyle, że mógł kupić w Kartuzach działkę o powierzchni 3000 m2 gdzie w 1906 wybudował kamienicę o dwóch klatkach schodowych. W głównym budynku było sześć mieszkań, w przybudówce trzy. Karol Jakusz sięgał myślą bardzo daleko naprzód. Uważał, że bliskość Gdańska pozwoli miastu się rozwijać i że z czasem Kartuzy staną się przedmieściem Gdańska. 

Dom był przeznaczony na wynajem mieszkań i miał przynosić dochód. Oprócz domu Karol Jakusz wybudował warsztat remontowy maszyn rolniczych dla swojego zięcia Brunona Kruczyńskiego, mistrza ślusarskiego, który też prowadził sprzedaż maszyn rolniczych. Zakład ten był czynny do wybuchu drugiej wojny światowej. Już we wrześniu 1939 r. Niemcy zarekwirowali Kruczyńskiego warsztat i odebrali mu prawo wykonywania zawodu. Warsztat został przeznaczony do niemieckich celów wojskowych.  Kamienicę przejęła administracja niemiecka.

Karol Jakusz zmarł w 1920 r. a majątek swój podzielił tak, że dom został przepisany na jego jedyną córkę Anastazję Kruczyńską z domu Jakusz  warsztat zaś na zięcia Bruna Kruczyńskiego, który zmarł w 1944 r. nie doczekawszy końca wojny.

Małżeństwo miało czworo dzieci: Leona, Gertrudę, Małgorzatę i Alfonsa. Alfons, najmłodszy, kartuski gimnazjalista zginął w czasie wojny na froncie wschodnim. Został wcielony do Wermachtu (opisano m. in. przez Barbarę Szczepułę w książce „Dziadek z Wermachtu”). Leon zmarł w 1960 r. Anastazja Kruczyńska była właścicielką i administrowała tą nieruchomością do swojej śmierci do 1966 r.

W drodze spadku odziedziczyły kamienicę dwie córki Gertruda i Małgorzata, przy czym Małgorzata, po mężu Włodek administrowała nim aż do 1993 r., kiedy nastąpił dział spadku po śmierci Gertrudy Cygalskiej z domu Kruczyńskiej i ta część należąca do niej została podzielona na jej dzieci Stefanię Koziarowską i Janusza Cygalskiego.

Jeszcze za życia Gertrudy Cygalskiej w 1976 r. sprzedano przybudówkę o powierzchni 145 m2 z trzema mieszkaniami panu Franciszkowi Wenclowi.

W związku z trudnymi warunkami życiowymi został w 1989 r. sprzedany także warsztat Brunona Kruczyńskiego ( obecnie mieści się tam po renowacji siedziba kartuskiego komornika sądowego). Rodzina za wszelką cenę usiłowała zachować przed niszczeniem i sprzedażą pozostały budynek główny o powierzchni 428 m2, którym od 1993 r. administrowała córka Gertrudy Cygalskiej Stefania Koziarowska. Niestety mimo starań, wskutek braku funduszy, rodzina nie była w stanie przeprowadzić remontu budynku poza wymaganymi dla celów bezpieczeństwa ( dach, piece itp.) W dawnych czasach kamienica była wizytówką Kartuz lecz w czasie wojny, a także powojenne przepisy ulegała coraz większemu zniszczeniu. Nie było możliwości odnowienia elewacji stuletniego budynku ani przeprowadzenia ewentualnie modernizacji.  W 2000 r. przejęła część budynku od Małgorzaty Włodek córka Stefanii Koziarowskiej, Aleksandra Jasyk. Tak więc przez wszystkie lata kamienica była we władaniu rodzinnym, potomków Karola Jakusza, który w swoim czasie marzył, żeby jego dom służył jego dzieciom wnukom i prawnukom.

Obecnie dom ma trzech współwłaścicieli, wszyscy należą do rodziny. W budynku przy Gdańskiej 24 w Kartuzach wychowywało się w różnym czasie i zamieszkiwało licząc o dnia dzisiejszego siedem pokoleń, potomków Karola Jakusza. Wydaje się, że zarówno jego wizja jak i jego życzenia były prorocze.

Kamienica przy Gdańskiej 24 jest zbudowana na mocnych fundamentach z widocznymi wpływami stylu renesansowego. W czasie okupacji dawała schronienie mieszkańcom, a  także innym potrzebującym, ukrywającym się przed represjami niemieckimi Polakom, a także uciekinierom z tzw. Marszu Śmierci.

Dom ten zawsze zapewniał spokojne życie jego lokatorom, bez żadnych większych dramatów i miejmy nadzieję, że tak będzie  nadal.

Stefania Koziarowska, wnuczka Kruczyńskich

(oprac. B.K.)

15 września br.  w kościele pw. Św. Kazimierza  w Kartuzach dokonano odsłonięcia tablicy poświęconej ofiarom II wojny światowej, a szczególnie  Helenie i Antoniemu Kiedrowskim, ich nienarodzonemu dziecku oraz  Agnieszce Borzestowskiej. Inicjatorem upamiętnienia była Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach, która wraz z burmistrzem Kartuz  Mieczysławem Grzegorzem Gołuńskim dokonała odsłonięcia.  Tablicę pamiątkową, wykonaną przez Wojciecha Czerwińskiego, poświęcił ks. Ryszard Różycki.

***

Jeszcze na przełomie lutego i marca  1945 r. na kilka dni  przed wkroczeniem Armii Czerwonej,  na Rynku w Kartuzach rozstrzelane zostało małżeństwo  Helena i Antoni Kiedrowscy, którzy oczekiwali dziecka i ich krewna Agnieszka Borzestowska. Osoby te były bardzo szczupłe, wyraźnie niedożywione. Gdy prowadzono je na egzekucję na szyi miały zawieszone tabliczki z napisem: Wir haben die Flüchtlinge geplündert.  Na murze kościoła jest jeszcze widoczny ślad po kulach. Na podstawie dokumentów archiwalnych  udało się ustalić następujący stan faktyczny. W pierwszych dniach marca 1945 r. pokrzywdzeni zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy niemieckich jako podejrzani o kradzież  mienia. Aresztowania mieli dokonać żandarmi niemieccy z posterunku w Parchowie i Stężycy. Zatrzymani zostali początkowo przewiezieni i przesłuchani na posterunku w Parchowie, a następnie osadzeni w Kartuzach. Po kilku dniach zostali przyprowadzeni w kordonie policji na Rynek przed kościołem ewangelickim i publicznie rozstrzelani przez esesmanów. Przywiązano ich do wkopanych drewnianych słupków, najpierw esesmani oddali salwę, a następnie oficer dowodzący egzekucją oddał strzał w głowę każdej z ofiar. Przed samą egzekucją mowę propagandową wygłosił Landrat — starosta Kartuz Herbert Busch. Groził  zebranym na Rynku mieszkańcom Kartuz, iż za działania na szkodę Niemców spotkają ich takie same konsekwencje. To on miał wydać na pokrzywdzonych „wyrok”, o czym świadczyły obwieszczenia informujące o publicznej egzekucji podpisane jego nazwiskiem. Zwłoki opatrzone napisem „Myśmy okradli uciekinierów” zostały pozostawione na miejscu zbrodni i dopiero po kilku dniach zakopano je w pobliżu cmentarza ewangelickiego. Po wojnie ekshumowano je i pochowano na cmentarzu katolickim w Kartuzach.

Straceni: Helena Kiedrowska z domu Borzestowska, ur. 30.09.1921 r. w Grabowie, córka Augustyna i Julianny; Antoni Kiedrowski, ur. 11.06.1923 r. w Gołubiu, syn Anny zd. Sawickiej i Jana; Agnieszka Borzestowska, siostra Heleny, ur. 16.01.1925 r. w Grabowie. Helena i Antoni byli małżeństwem od 15.12.1944 r., Helena była w ciąży. W czasie wojny Helena i Antoni pracowali przymusowo w majątku Pawła Bluma w Gapowie. Osierocili synka.

Treść tablicy

Pamięci

Mieszkańców Powiatu Kartuskiego

- ofiar II wojny światowej,

 szczególnie zaś

małżonków Heleny i Antoniego Kiedrowskich,

ich nienarodzonego dziecka

oraz Agnieszki Borzestowskiej -

rozstrzelanych  przez okupanta niemieckiego

  na Rynku w Kartuzach na początku marca 1945 r.

 

Kartuzy, wrzesień 2022 r. (oprac. B.K.)

 

Działalność kartuskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego

 Idea założenia organizacji regionalnej, która miała „współdziałać w rozstrzyganiu zagadnień gospodarczych, kulturalnych i społecznych” pojawiła się w głowie Bernarda Szczęsnego w 1955r.

W dniu 22 stycznia 1956r. w budynku Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach doszło do pierwszego spotkania działaczy kaszubskich z kierownikiem muzeum Franciszkiem Trederem, na którym omawiano szczegóły dotyczące owego przedsięwzięcia. Feliks Marszałkowski, dr Andrzej Bukowski, Leon Roppel, Lech Bądkowski, Bernard Szczęsny, Paweł Szefka oraz Treder podjęli dyskusje na temat celów i możliwości działania  organizacji skupiającej Kaszubów. Wśród nich znalazło się między innymi rozbudzenie biernej postawy Kaszubów, dbanie o ich kulturę i historię.

Kolejne spotkania sympatyków tej idei, które odbywały się w Gdyni i w Kartuzach, przyciągały coraz więcej działaczy kaszubskich i sympatyków tej kultury. Reprezentowali oni różne poglądy, mieli wiele pomysłów na działalność, stąd upłynęło wiele miesięcy, zanim oficjalnie utworzono organizację. Ostatecznie zdecydowano o jej powołaniu na zebraniu 28 października 1956r. Przyjęto wtedy projekt statutu, nazwę „Zrzeszenie Kaszubskie” oraz ustanowiono Prezydium Komitetu Założycielskiego, którego przewodniczącym został Lech Bądkowski.

I Walny Zjazd Delegatów Zrzeszenia Kaszubskiego miał miejsce 2 grudnia 1956 r. w Gdańsku. Ponad 150 osób dyskutowało na nim o sytuacji Kaszubów i programie działania. Uchwalono wtedy statut organizacji i jego naczelne władze, na których czele stanął Aleksander Arendt.

Zrzeszenie Kaszubskie rozwijało się bardzo dynamicznie. Do jego szeregów wstępowali licznie nowi członkowie, a w kaszubskich miejscowościach powstawały kolejne oddziały i koła instytucji. Pierwsze koło terenowe powstało w Żukowie 7 grudnia, w Kartuzach 16 grudnia. Oddział miejski w Kartuzach  ustanowiono na podstawie uchwały z 18 października 1975 r. W tym okresie organizacja funkcjonowała już jako Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie (ZKP). Zmiana nazwy nastąpiła w 1964 r.

Kartuski odłam instytucji należał do jednych z największych na Pomorzu. Tak jak w przypadku pozostałych oddziałów, miał on charakter inteligencki. Do członków należeli nauczyciele, urzędnicy, przedsiębiorcy, osoby cieszące się lokalnym autorytetem i inni.  Kartuski oddział ZKP istnieje nieprzerwanie od czasu jego założenia. . Pierwszym prezesem był Feliks Marszałkowski.  Kolejno funkcję prezesa sprawowali: Brunon Benkowski, Henryk Kotowski, Alojzy Plichta, Roman Apolinary Regliński, Tadeusz Stoltman, Andrzej Marszałkowski, Barbara Pisarek, Zygmunt Bigus,  Hubert Hoppe Kazimierz Formela, Mirosława Kazana, ponownie Kazimierz Formela, Elżbieta Kowalewska i obecnie Kazimierz Formela.                                      

 Kartuski oddział Zrzeszenia przez lata rozwijał się i obejmował swoją działalnością coraz liczniejszych członków.   W 1991 roku oddział otrzymał sztandar, który jest ważnym symbolem  Organizacji. Sztandar ten ma już  30 lat   stąd członkowie partu pragną ufundować nowy, który służyłby następnym pokoleniom.  Obecny zostanie przekazany   do Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach.  Zrzeszenie zawsze było aktywnym uczestnikiem życia publicznego lokalnej społeczności . Z  inicjatywy  oddziału m.in. zmieniono nazwy ulic i  szkół, inspirując władze do nadania imion wybitnych kaszubskich  działaczy. We współpracy z  Muzeum Kaszubskim w Kartuzach czy też Powiatową Biblioteką w Kartuzach zorganizowano wiele spotkań zarówno ze środowiskiem naukowym skupionym  wokół  Instytutu Kaszubskiego jak i  z twórcami ludowymi, regionalistami. Promocją dla naszego miasta był IV Zjazd Kaszubów w 2002 r. , którego Kartuzy były gospodarzem. Wielkim wydarzeniem dla naszego Miasta będą obchody 100 rocznicy uzyskania praw miejskich oraz organizacja  ponownego zjazdu Kaszubów w 2023 roku.

Kuchnia kaszubska - co jadano i w jaki sposób

Serdecznie zapraszamy na kulinarną wyprawę po smakach Kaszub. Kuchnia kaszubska jest bardzo różnorodna i czerpiąca z darów natury.

Dawniej ludność trudniła się zbieractwem, łowiectwem i pasterstwem rozumiejąc, że  pożywienie pełni ważną rolę w życiu człowieka,  jest niezbędne do przetrwania. Pozyskanie żywności  było efektem wielu wytężonych działań. Przygotowanie posiłku zajmowało też sporo czasu. W  średniowieczu ludność chłopska posiadała  prawa   do korzystania z własności dworu – szlachty,  i królewskich, głównie pastwisk, lasów i jezior- tzw. serwituty. Kaszubi dzięki temu nauczyli się wykorzystywać wszelkie dary przyrody. Wpływały  one na kształt  kaszubskiej kuchni.  Przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie tajemnice smaku i umiejętność czerpania z natury.

Bliskość Gdańska i szlaków kupieckich pozwalała na  pozyskiwanie  egzotycznych przypraw, które znalazły także zastosowanie  w kuchni regionalnej (np. gałka muszkatołowa).

Wiedza o przyrodzie pozwalała  Kaszubom kierować się w kuchni właściwościami leczniczymi niektórych warzyw, owoców, ziół.  Nie tylko przy przygotowaniu posiłków decydowały czynniki ekonomiczne, ale   liczne praktyki społeczne i kulturowe.

Wpływ  na kuchnię kaszubską miały też  inne narodowości zamieszkujące te tereny.  Na  przełomie XVIII i XIX w. stykano się tu z kulturą i porządkiem pruskim. Łatwość przemieszczania się w granicach państwa pruskiego, później niemieckiego (Pomorze  w tym Kaszuby już po I rozbiorze Polski zostały włączone w obręb Prus Zachodnich)  a przy tym zetknięcie się z odmienną kulturą  miało niebagatelny wpływ na jadłospis zamożniejszych Kaszubów, szlachty kaszubskiej. Kuchnia odzwierciedlała stratyfikację społeczną.

Kuchnia dworska charakteryzowała się przepychem i wykorzystaniem zamorskich przypraw. Czernina i seria potraw z gęsi występuje też w kuchni niemieckiej, zaś „PolnischeSatschierkien”, czyli polskie zacierki  z żytniej mąki,  są im  również nieobce.

Pożywienie chłopów, gburów kaszubskich było skromniejsze, prostsze, ale takie, które potrafiło wydobyć naturalność wynikającą z dostępnych  produktów i inwencji gospodyni.

Kuchnia kaszubska różniła się w zależności od pór roku czy też kalendarza świąt religijnych. Wpływ na kuchnię kaszubską miała, wyznawana przez tutejszą ludność,  religia. W związku z tym, że większość Kaszubów była katolikami, część ich zwyczajów była ściśle związana z tym  wyznaniem.

Przykładem tego jest przestrzeganie postu, kiedy to w jadłospisie  znajdowały się potrawy z brukwi i marchwi, żur, kasze, śledzie solone i ryby z ziemniakami. To przecież na zakończenie postu urządzało się na Kaszubach obrzędowe wylewanie żuru. Wierzono także, że warzywa takie jak brukiew, buraki, marchew lepiej zbierać w okolicy  święta  św. Jadwigi, gdyż ta zapewni im odpowiednią słodycz. Sposoby przyrządzania posiłków przekazywano ustnie  z pokolenia na pokolenie.

Ciekawym aspektem do badań jest  także kultura spożywania, nie tylko co jadano, ale w jakich naczyniach, kto mógł zasiąść do stołu.

Na Kaszubach panował model rodziny patriarchalny, gdzie  ojcowie  ponosili odpowiedzialność za jej byt. Rola kobiety polegała na zajmowaniu się dziećmi, dbaniu o dom i konsultowaniu trudności z mężem. Model ten miał wpływ na kulturę jedzenia. Do stołu mógł zasiąść ojciec -  głowa rodziny i najstarszy syn. Pozostali domownicy spożywali posiłek przy komodach, na ławeczkach, czy krzesełku. Drugim aspektem była wielkość rodziny. Niewielkie meble – stół nie był w stanie pomieścić piętnaścioro osób.

W Muzeum Kaszubskim w Kartuzach na wystawie znajdują się nie tylko  meble, ale i  narzędzia oraz przedmioty, które służyły do przetwarzania produktów mięsnych, pochodzenia zwierzęcego i roślinnego, a także do przygotowania posiłków.

Na wystawie prezentowane są tłuczki, łyżki i widelce drewniane. Co może nas zaskoczyć to informacja, że  jadano nawet na słomianych talerzach, ściśle splecionych. Rzadkim okazem w kolekcji muzealnej jest maselnica kołyskowa. Nie tylko służyła do robienia masła, ale była swego rodzaju dla dzieci konikiem na biegunach. I jak opowiada przewodnik muzealny: dzieci się huśtały i masło wykonywały.

Na uwagę zwracają unikatowe  foremki do dekorowania masła. Okazuje się, że Kaszubi pomimo swojego pragmatyzmu  zwracali uwagę na estetykę potraw.  Foremki tworzyli bednarze czy cieśle, ale także utalentowani pasterze. Najczęściej używali miękkiego drewna lipowego, brzozy czy topoli. Formy miały kształty prostokąta lub kwadratu, czasem miseczek albo kielichów. W środku rzeźbiono wzory: kwiatowe, geometryczne, zwierzęce. Niektórzy uważają, że  ornamenty zoomorficzne  mogły wskazywać na wyznanie kupującego. W okresie wielkanocnym katolicy kupowali masło zdobne z barankiem, ewangelicy w orły, krowy czy gołębie.

Drewniana forma na masło spełniała dwa zadania – zastępowała wagę na jarmarku i kusiła potencjalnego nabywcę. Na ekspozycji muzealnej znajdują się także  łopaty do chleba oraz koryto do wyrabiania ciasta. Pieczenie chleba było bardzo ważną, niemal obrzędową czynnością kobiety. Kuchnia z biegiem lat przechodziła metamorfozę nie tylko za sprawą  rozwoju cywilizacyjnego, zmian społecznych, tworzenia składów kupieckich, sklepów kolonialnych ale i nowych upraw rolnych. Dlatego nie  należy zapomnieć o truskawkach  (dzisiaj na Kaszubach królują też uprawy borówki amerykańskiej) Truskawki  sprowadzono z Niemiec  na Kaszuby na początku XX wieku. Helena Gruchała jako pierwsza podjęła się ich uprawy i doprowadziła do jej upowszechnienia wśród tamtejszych rolników. Początkowo hodowano je na terenie Długiego Kierza, skąd pochodziła pionierka, wraz z upływem czasu obszar ten powiększał się i dziś obejmuje całe Pojezierze Kaszubskie. Region ten nazywany jest zagłębiem truskawkowym. Ze względu na sprzyjające warunki glebowe i klimatyczne, Truskawki Kaszubskie posiadają unikatowy smak i aromat.

Kuchnia kaszubska stanowi także element tożsamości lokalnej. Turysta przyjeżdzający na Kaszuby pragnie poznać dania regionalne. Stąd ważną i wartościową inicjatywą jest procedura  wpisania różnych potraw, napojów, konfitur  na Listy Produktów Tradycyjnych Województwa Pomorskiego.

Tekst: Barbara Kąkol

  Ks. mjr Ignacy Stryszyk, proboszcz kartuski, prałat i tajny szambelan papieski

 

 Ks. prałat Ignacy Stryszyk urodził się 30 stycznia 1899 r. w Lutowie, pow. sępoleński. Do szkoły średniej uczęszczał w Tucholi, Debrznie i Nakle. W 1917 r. został zaciągnięty do armii niemieckiej trafiając później do niewoli amerykańskiej. W latach 1920 - 22 uczył się w Szkole Podchorążych Piechoty w Warszawie. We wrześniu 1922 r. podjął studia teologiczne w Pelplinie, które ukończył święceniami kapłańskimi w 1926 r.. Przez kolejne pół roku pracował jako wikariusz w Cekcynie, a następnie był administratorem w Wielkim Garcu. Potem przez 1,5 roku pracował jako wikariusz w parafii NMP w Toruniu. W styczniu 1929 r. został mianowany wikariuszem w parafii św. Jakuba w Toruniu, a od 1 stycznia 1930 r. został kapelanem Wojsk Polskich w Toruniu. Od 1 października 1931 r. do wybuchu drugiej wojny światowej pracował jako administrator w parafii wojskowej w Starogardzie Gdańskim w stopniu majora.  Z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej został mianowany szefem duszpasterstwa IV Dywizji Piechoty WP.

   To właśnie mianowanie uratowało go w późniejszych latach od śmierci. 20 września 1939 r. został aresztowany, jako jeniec wojenny osadzony w Żyrardowie, potem w Nienburgu nad Wezerą, a następnie w obozach koncentracyjnych w Stutthofie, Oranienburgu-Sachsenhausen, Dachau. Potem przewieziono go do więzienia gestapo w Gdańsku. Od 3 maja 1941 r. pod nadzorem gestapo zamieszkał na ojcowiźnie u brata Rafała Stryszyka w Wilkowie należącej do parafii Wałdowo.   Po zakończeniu drugiej wojny światowej, ks. Ignacy Stryszyk w sierpniu 1945 r. został najpierw administratorem parafii kartuskiej, a w 1947 r. proboszczem i dziekanem kartuskim. 27 czerwca 1951 r. papież Pius XII mianował ks. Stryszyka z okazji 25 lecia kapłaństwa swym tajnym szambelanem. Ks. szambelan służył papieżowi przez tydzień w roku podczas oficjalnych uroczystości, co oznaczało jego honorowe wyróżnienie w hierarchii kościelnej. Był jedynym kapłanem kartuskim, który otrzymał tak wysokie wyróżnienie od papieża. I był też ostatnim, gdyż obecny papież Franciszek zniósł to wyróżnienie w 2013 r..

 W  1951 r. nastąpiło oficjalne przejecie do parafii kartuskiej kościoła poewangelickiego na Rynku pw. Św. Kazimierza. Dzisiaj jest to już odrębna parafia. Z perspektywy czasu, w tamtym okresie miały miejsce jeszcze dwa ważne wydarzenia. Dziś historyczne.

 Pierwsze to przybycie do Kartuz w dniu 20 kwietnia 1953 r. Ks. Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego, od którego ks. Stryszyk otrzymał później podziękowanie za wielce Chrystusowe przyjęcie go przez wiernych w Kartuzach. Drugim wydarzeniem było przybycie do Kartuz w 1953 r.  na spływ kajakowy, wówczas 33 – letniego  duszpasterza akademickiego z Krakowa - Karola Wojtyły późniejszego papieża Jana Pawła II.     Podczas pielgrzymki Kaszubów do Rzymu, już sędziwy Ojciec Święty pamiętał o pobycie w Kartuzach i mówił ze znanym nam swoistym humorem: „Byłem w Kartuzach i spałem na plebanii, na stryszku u księdza Stryszyka”.  W 1957 r., w wieku 58 lat ks. Ignacy Stryszyk został przeniesiony z Kartuz do parafii Nowa Cerkiew, w pobliżu Pelplina. Zmarł jako ks. emeryt, rezydent 28 maja 1963 r. w miejscowości Grzywno, w wieku 64 lat.

 

Stanisław Estkowski, naczelnik Poczty Polskiej w Kartuzach – ofiara pomorskiej „krwawej jesieni“ w 1939 r.

Stanisław Estkowski urodził się 10 grudnia 1892 roku w Łążku, w powiecie świeckim. Był synem Jana Nepomucena Estkowskiego i Julianny z domu Skwierawskiej z Wiela. Ojciec Stanisława zajmował się  rymarstwem.   Do elementarnej szkoły podstawowej uczęszczał w Lipach i Zblewie (powiat starogardzki). Po ukończeniu szkoły w 1906 r.,  przed dwa lata przebywał w domu rodzicielskim. Pragnąc zostać kupcem,  rozpoczął naukę w trzyletniej szkole  ludowej  w Chełmnie.  Podjął pracę jako dysponent w jednej z firm kupieckich w Grudziądzu. Po wybuchu I wojny światowej  został wcielony do armii niemieckiej. Walczył na froncie zachodnim i wschodnim. Był trzy razy ranny. Po pobycie w szpitalu w 1919 roku powrócił w rodzinne strony. W  1920 r. podjął  pracę  jako siła pomocnicza w urzędzie pocztowym w Grudziądzu. W tym samym roku  zawarł związek małżeński z  Pauliną  Domachowską.  Mieli dwoje dzieci, syna Stanisława i córkę Stefanię. Były to bliźnięta. W 1924 r. Estkowski został przeniesiony  do urzędu pocztowego w Lubiczu (obecnie powiat toruński). Pełnił tam,  przez  sześć lat, funkcję naczelnika urzędu pocztowego IV kl.. Na jego prośbę został dopuszczony do konkursu na stanowisko naczelnika poczty w Kartuzach. 29 stycznia 1930 r. został mianowany naczelnikiem tego urzędu. 25 stycznia 1933 r.  Stanisław Estkowski zdał egzamin na stanowisko kierownicze i kontrolne przed Komisją Egzaminacyjną przy Ministerstwie Poczt i Telegrafów. Stanisław Estkowski przeszedł także specjalne wyszkolenie wojskowe techniczne, kurs radiotelegraficzny i łączności. 

Z początkiem września 1939 r. został aresztowany przez gestapo w Kartuzach.  Powodem aresztowania Estkowskiego   była jego patriotyczna postawa, działalność społeczno-polityczna  a przede wszystkim skuteczność w rozszyfrowywaniu niemieckich telegramów.

Z więzienia kartuskiego, aresztowanych  wywożono do obozu w Borowie[1], stamtąd trafiali do Stutthofu lub byli mordowani w masowych egzekucjach w lesie kaliskim.   Estkowski w  obozie w Borowie przebywał do końca października. Los, jaki czekał tam osadzonych był różnorodny. Stanisław Estkowski poddawany był ciągłym przesłuchaniom i  torturom. Więźniów zmuszano także do pracy w okolicznych gospodarstwach. To właśnie od współwięźniów wracających z pracy z majątku Małkowo koło Żukowa, oraz naocznego świadka znany jest nam  los naczelnika kartuskiej poczty.

Według jednej z zachowanych  relacji, Stanisława Estkowskiego powieszono za ręce, najpierw przestrzelono mu dłonie, kolana, kostki u nóg, a potem zawołano dra Ramelskiego, aby zaopatrzył mu rany. Tak zamęczonego zrzucono  na podłogę. Ktoś w zielonym mundurze i z zieloną opaską strzelił Estkowskiemu z karabinu Mauser 98 w głowę i ruchem nogi wrzucił do  uprzednio wykopanego dołu. Jednak w protokole z  ekshumacji,  nie ma zapisu o  przestrzeleniu czaszki. W obozie w Borowie wraz z Stanisławem Estkowskim więziono kilku innych mieszkańców Kartuz,  między innymi doktora Ramelskiego, Wieczorkiewicza, Jankowskiego z ulicy Parkowej.

Po wojnie odnaleziono pojedynczy grób  naczelnika poczty w Kartuzach, którego  zamordowano  przypuszczalnie pod koniec października 1939 r. w miejscowości  Borowo przy jeziorze Karlikowskim,  na posiadłości  Franciszki Formelowej. W  dniu, w którym  zastrzelono Estkowskiego zabito także dziewięciu oficerów Wojska Polskiego. Po wojnie groby zostały odkopane, zwłoki ekshumowane i pochowane na cmentarzu w Kartuzach. W skład komisji ekshumacyjnej wchodzili przedstawiciele Sądu Okręgowego w Gdańsku, lekarz powiatowy, przedstawiciel oddziału PCK oraz przedstawiciel Starostwa Powiatowego w Kartuzach.  

15 listopada 1946 roku odbył się w Kartuzach uroczysty  pogrzeb byłego naczelnika poczty śp. Stanisława Estkowskiego. Na uroczystości pogrzebowe  przybyły liczne delegacje z okolicznych urzędów, organizacji społecznych oraz mieszkańcy Kartuz.

Ks. dr Witold Szymczukiewicz – Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata  

Witold Szymczukiewicz urodził się 24 czerwca 1910 roku w Gatczynie  koło Petersburga. Jego rodzicami byli Michał i Elżbieta z domu  Kojro. Miał troje rodzeństwa. Po zakończeniu I wojny światowej wraz z rodziną osiadł w Białymstoku. W 1927 roku wstąpił do gimnazjum w Nowogródku, a potem uczęszczał do Gimnazjum Biskupiego w Drohiczynie, które ukończył w 1932 roku. Po maturze, którą uzyskał w Białymstoku, odbył służbę wojskową w Zambrowie i jako podchorąży we wrześniu 1933 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Wilnie. Studia seminaryjne połączone były wówczas z Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie. Ukończył je, zdobywając stopień magistra teologii. Święcenia prezbiteriatu przyjął 18 czerwca 1939 roku.

Pierwszą placówką duszpasterską ks. Witolda była Kalwaria Wileńska. Niestety, 19 września 1939 roku po bohaterskiej obronie Wilna przez Polaków, miasto zajęli Rosjanie. Niszczono wszelkie przejawy polskości w mieście, zatrzymując wielu polskich działaczy, w tym ks. Witolda. Został internowany, przetrzymywano go w opuszczonym klasztorze w Liszkiewie za szerzenie działalności w duchu patriotyzmu polskiego. Po interwencji władz kościelnych ks. Szymczukiewicz został zwolniony i wysłany przez biskupa na spokojniejszą placówkę do Rukojnic koło Miednik. Pełnił tam posługę kapłańską jako wikariusz. Kiedy na tereny województwa wileńskiego wkroczyły wojska niemieckie, ksiądz Witold słusznie przypuszczał, że Niemcy stworzą getta, tak jak to miało miejsce w Warszawie, Łodzi i wielu innych miastach.  Mimo restrykcji grożących ze strony niemieckich okupantów, ksiądz udzielał pomocy i schronienia Żydom, czynnie włączając się w akcję ich ratowania. Za tę działalność został odznaczony najwyższym izraelskim odznaczeniem cywilnym Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, przyznawanym przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Jad Waszem w Jerozolimie.  

Na skutek zmian granic Polski ks. Szymczukiewicz w 1945 roku, tak jak wielu innych kapłanów czy też polskich mieszkańców Wileńszczyzny, wyjechał na tzw. Ziemie Odzyskane. Przybył do Kartuz. Pracował tutaj jako rektor kościoła i kapelan szpitalny oraz prefekt szkolny w gimnazjum. W 1946 roku należał do Związku Zawodowego Transportowców w Kartuzach. Kaszubi go polubili. W Kartuzach było także wielu nauczycieli z Wileńszczyzny, z którymi ksiądz Witold się przyjaźnił, szczególnie zaś z Zofią Baranowicz. Jego postawa patriotyczna, umiłowanie ojczyzny, dały się poznać w trakcie posługi kapłańskiej także w Kartuzach. Organizował msze święte 11 listopada – w dniu przedwojennego Święta Niepodległości, którego przecież komuniści nie obchodzili, tak jak zwalczali przedwojenny Związek Harcerstwa Polskiego.  Kapłan o niepokornej naturze tym bardziej angażował się w życie organizacji harcerek i harcerzy. Zaprojektował dla nich, jako ich kapelan, sztandar Semper Fidelis. Sztandar został poświęcony 10 listopada 1946 roku przez biskupa chełmińskiego ks. Józefa Kowalskiego. Urząd Bezpieczeństwa Publicznego zarzucił wówczas komendzie hufca, że zorganizowała capstrzyk z licznym udziałem społeczeństwa w przeddzień sanacyjnego święta 11 listopada.

Na przełomie 1947 i 1948 roku wprowadzono zmiany w organizacji harcerstwa w Polsce, zlikwidowano funkcję kapelana harcerstwa kartuskiego. W tym czasie nasiliła się w Polsce akcja antykościelna. Za swoją działalność ks. Witold został przez władze usunięty i przeniesiony do Redy.  Zanim jednak rozpoczął posługę w Redzie, przez dwa miesiące w 1948 roku przebywał w Sianowie w powiecie kartuskim. Następnie podjął posługę duszpasterską w Ordynariacie Gorzowskim. W latach 1950–1960 pełnił funkcję proboszcza parafii pw. Św. Marii Magdaleny w Ugoszczy (dekanat Bytów) i dodatkowo administrował kościołem w Sominach.  Przez krótki okres był proboszczem w Wałczu, następnie proboszczem i dziekanem w parafii NMP Królowej Różańca Św. w Słupsku. W  1972 roku Stolica Apostolska odznaczyła Szymczukiewicza godnością kapelana Ojca Św.  W 1979 r. powrócił do Kartuz.  W Kartuzach ksiądz Szymczukiewicz kupił dom od lekarza Danielewicza przy dzisiejszej ulicy Piłsudskiego. W 1987 roku dom przekazał bp. Ignacowi Jeżowi, ten zaś podarował go ruchowi szynsztackiemu. W ten sposób do Kartuz sprowadziły się siostry szynsztackie. Ksiądz Szymczukiewicz zmarł na wylew krwi do mózgu 19 września 1987 roku.

 

Marta Bistroń – choreografka, hafciarka, założycielka Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca Kaszuby

            Marta Bistroń urodziła się 7.09.1905 roku w Garczu koło Chmielna, w kaszubskiej z dziada pradziada rodzinie. Ojciec, gdy żenił się z jej matką, miał już dziewięciu synów — był wdowcem. Później z  drugiego małżeństwa urodziło się  sześcioro dzieci. Rodzice pracowali u Lewińskiego na majątku w Reskowie. Było biednie. Stąd  przyrodni bracia Marty szybko wywędrowali w świat – za chlebem.  Na rodzimych Kaszubach pracy dla młodych rąk nie starczało. W domu została tylko Marcia z najmłodszą siostrą. Miała  pięć lat, gdy rodzice przenieśli się w poszukiwaniu pracy do Kartuz i w tym mieście spędziła już całą resztę niełatwego życia. Bieda była na Kaszubach częstym gościem, więc  Marta, choć tak bardzo chciała uczyć się krawiectwa  – musiała pójść na służbę.  Wychowana w tradycji kaszubskiej, na opowieściach o zaklętym zamku,  królewionkach, nie przypuszczała, że wiedza ta będzie bardzo przydatna w późniejszej jej działalności. Muzyka i śpiew towarzyszył Marcie od zawsze,  przy wspólnemu haftowaniu, darciu pierza i innych zajęciach. Pierwsza była do tańca, do śpiewu i do teatru.

            W latach 1930—1939 w Kartuzach działał zespół „Welecja” prowadzony przez Franciszkę Majkowską, siostrę  dr Aleksandra Majkowskiego.  Marta  od 1931 r. była jego członkinią.  Wkrótce wyszła za mąż, za kolejarza Leonarda Richerta, który  był sekretarzem gazety „Zrzesz Kaszëbskô”. Podjęła naukę haftu u Franciszki Majkowskiej. Kiedy wszystko zaczęło się dobrze układać,  przyszła niespodziewanie  śmierć męża. Pani Marta, wraz z dwojgiem dzieci, została z nie wielką rentą. Kolejna straszna wiadomość w życiu Marty to wybuch II wojny światowej,  drugiej  też w jej  życiu.  Ucichły śpiewy. Nie było miejsca na taniec i muzykę. Sprawą numer jeden stało się fizyczne przetrwanie co w warunkach wojny było niezwykle trudne. Drugi mąż,  Antoni Bystroń, po ucieczce z organizacji TOD musiał się  ukrywać. Starsze dzieci zostały wywiezione na roboty przymusowe. Z  dwójką maleństw z drugiego małżeństwa, musiała sobie radzić sama.  Różnymi sposobami zdobywała środki do życia. I znowu haft, którego najlepsze prawidła przyjęła od mistrzyni w tej sztuce Franciszki Majkowskiej, pomógł przetrwać trudny czas.

Po wojnie, w 1946 r. stworzyła Zespół Pieśni i Tańca „Kaszuby” (obecnie Regionalny Zespół Pieśni i Tańca „Kaszuby”) z Kartuz. Była jego kierownikiem, kapelmistrzem (1946-1952) i długoletnim choreografem (1946-1953 oraz 1957-1985).  Jego pierwszy skład miał charakter familijny. Weszła doń córka – Zofia Kryszewska wraz z mężem, syn Stanisław, Urszula Grzybkowska – siostrzenica, Aniela i Leon Belowie – krewni oraz wszyscy chętni spoza rodziny. Szyli pośpiesznie i haftowali pierwsze stroje: bluzki z prześcieradeł, spódnice z wsypy. Pod okiem A. Tomaczkowskiego zrekonstruowali zapomniane instrumenty: bazuny, burczybasy, diabelskie skrzypce.  Po raz pierwszy zespół wystąpił  publicznie w Gdańsku podczas akademii zorganizowanej z okazji I rocznicy wyzwolenia tego miasta spod okupacji hitlerowskiej. Założycielka i pierwsza kierowniczka Zespołu prowadziła go z powodzeniem przez pierwsze 5 lat jego istnienia. Następnymi kierownikami Zespołu byli kolejno: Alojzy Kamiński, Stanisław Itrych, Stanisław Richert, Zofia Mrozewska, Henryk Szałach, a od 1961 r. do 2019 r.  „Kaszubami” kierował  Franciszek Kwidziński —członek zespołu od 1952 r. 

Marta Bistroń powołała do życia także dziecięcy zespół „Modraki” w Kartuzach. Zmarła 11.02.1996 r. w Kartuzach.

Jan Rompski

 

Jan Rompski urodził się  8 grudnia 1916 roku w Kartuzach przy ulicy Gdańskiej 24. Już we  wczesnej młodości zaangażował się w działania na rzecz kaszubszczyzny. Jego siostra Aniela wyszła za mąż za Jana Trepczyka jednego z najwybitniejszych poetów kaszubskich.  Szkołę podstawową ukończył w 1927 r.. Pracował jako zecer. Związał się z młodymi działaczami kaszubskimi, którzy założyli Zrzeszenie Regionalne Kaszubów i od 1933 r.  wydawali pismo „Zrzesz Kaszëbskô", w którym debiutował wierszem "Kiej". Edukację kontynuował zaocznie w prywatnym Gimnazjum im. H. Kołłątaja w Krakowie. W marcu 1936 r. przerwał naukę z powodu powołania do wojska. Został wcielony do 30 pułku piechoty w Warszawie, w którym służył do października  1936 r.. Zwolniono go z powodów zdrowotnych, prawdopodobnie przez słaby wzrok. Zapisał się do Państwowego Gimnazjum im. Marii Magdaleny w Poznaniu i                 15 października 1937 r. zdał w nim maturę. Podjął  pracę w szkole Tłukawach w Wielkopolsce, gdzie uczył jego szwagier Jan Trepczyk. Rompski przez jeden semestr prowadził tam kursy oświaty pozaszkolnej dla dorosłych.

Wiele wtedy pisał, m.in. stworzył dramat "Vzenjik Arkonë", którego fragmenty opublikował w "Zrzeszy". 25 czerwca 1936 r. Rozgłośnia Pomorska Polskiego Radia w Toruniu nadała (dwukrotnie) jego kaszubską sztukę „Rëbôcë“. 14 lutego 1938 r. w Kartuzach uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych Aleksandra Majkowskiego, którym też nadał starokaszubski charakter. Od połowy 1938 r. Rompski mieszkał w Wejherowie, gdzie kierował referatem opieki społecznej w Zarządzie Miejskim.

 W latach okupacji był aktywnym członkiem T.O.W. „Gryf Pomorski”, aresztowany przez gestapo,  został osadzony  w gdańskich więzieniach i następnie w obozie koncentracyjnym Stutthof. Trafił do kolonii pracy, gdzie przebywał do wyzwolenia obozu przez Armię Czerwoną  9 maja 1945r.. Wrócił do Wejherowa i zamieszkał przy Rynku, pod nr  7.

Był  współredaktorem i przez krótki czas redaktorem naczelnym wydawanego w Wejherowie pisma „Zrzesz Kaszëbskô".

Jan Rompski był członkiem – założycielem Zrzeszenia Kaszubskiego i przez kilka lat członkiem jego Prezydium, członkiem Polskiego Towarzystwa  Ludoznawczego i Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Etnograficznego w Toruniu. W 1950 r. w Toruniu ukończył studia etnograficzne ze stopniem magistra, pod kierunkiem profesor Stelmachowskiej znanej z szeregu prac etnograficznych obejmujących przede wszystkim regiony pomorsko – kaszubskie.

W trudnym okresie organizowania i rozszerzania Muzeum Okręgowego w Toruniu objął w 1951 r.  w nim stanowisko kustosza, pracując pod kierunkiem znanego specjalisty muzeologa   dr Jerzego Remera, dyrektora Muzeum, którego był zastępcą, do końca 1966 roku. W Muzeum kierował bezpośrednio Wydziałem Oświaty i Informacji, będąc m.in. odpowiedzialny za szkolenie młodszej kadry pracowników naukowych. Odszedł z tego stanowiska na tle różnic o zasady jakie w pewnej chwili wyłoniły się między nim a jego przełożonym.

            Stamtąd przeszedł do pracy w toruńskim Muzeum Etnograficznym, gdzie objął stanowisko kustosza. Dyrektor Muzeum profesor dr Maria Znamierowska – Prüfferowa powierzyła mu organizację i budowę przy muzeum  skansenu, do czego zabrał się z entuzjazmem. Pierwszym obiektem budowy było obejście wiejskiego typu kujawskiego z pobliskiego powiatu włocławskiego, następnym miała być chata kaszubska z podcieniem przygotowana już do postawienia.    Obok swoich rozliczonych obowiązków służbowych i społecznych, obok prac literackich pisanych prozą i wierszem w wolniejszych chwilach przygotowywał od lat pracę doktorską, której promotorem był wybitny etnograf profesor dr Burszta z Uniwersytetu Poznańskiego. Niestety z różnych powodów jej nie ukończył. Znał biegle język niemiecki,  opanował także w ciągu kilku lat nauki język angielski.

 Pod koniec 1960 r. Rompski stał się jednym z obiektów ataku władz na rzekomych separatystów kaszubskich. 14 grudnia 1960 r. przeprowadzono w jego toruńskim domu rewizję, zabierając korespondencję i rękopisy utworów oraz maszynopisy manifestów i krytyk, wezwano go też na przesłuchanie do Prokuratury Wojskowej.  Pisarz protestował przeciwko temu w licznych listach do władz.  15 stycznia 1961 r. władze Zrzeszenia Kaszubskiego udzieliły mu nagany i zawiesiły w prawach członka na jeden rok za omawianie spraw kaszubskich poza forum organizacji. Te niesprawiedliwe szykany, które dotknęły również Aleksandra Labudę i Stefana Bieszka, zostały anulowane jako bezprawne decyzją nowych władz Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego podjętą 7 listopada 1971 r., czyli już po śmierci pisarza. W 1964 r.  wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Kilka dni przed śmiercią przygotował do druku większą pracę folklorystyczną pt. „Ścinanie kani”. W pracy tej opisywał naukowo kaszubski obrzęd ścinania kani. Interesował się on wszystkimi zagadnieniami i zjawiskami życia, nawet taką dziedziną jak parapsychologia. Szło to zresztą po linii jego zainteresowań naukowych dot. wierzeń ludowych. Z pasją konfrontował prymitywizm wierzeniowy z dociekaniem typu naukowego.

Zmarł 30 grudnia 1969 w szpitalu w Toruniu. Został pochowany 5 stycznia 1970 r. na cmentarzu w Kartuzach niedaleko grobu swego mistrza Aleksandra Majkowskiego.

                       

Franciszek Brzeziński gawędziarz Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach

 Franciszek Brzeziński urodził się 8 czerwca 1925 roku w Borzestowie w powiecie kartuskim. Już we wczesnym dzieciństwie stracił oboje rodziców.  Dalszym wychowaniem Franciszka oraz dwojga jego rodzeństwa Jana i Stasi,   zajęła się siostra matki o nazwisku Król. Ciotka franciszkanka, wesołego usposobienia, dobrze opiekowała się trójką dzieci.

Franciszek Brzeziński edukację szkolną rozpoczął w szkole podstawowej w Borzestowie. Wybuch II wojny światowej uniemożliwił  mu dalszą naukę.

Tereny Pomorza, w tym powiatu kartuskiego, zostały inkorporowane do Rzeszy. Niosło to za sobą zmiany nie tylko administracyjne, ale i ludnościowe. Mieszkańcy byli  zastraszani i zmuszani do podpisywania Niemieckiej Listy Narodowej.  22 lutego 1942 roku Albert Forster, namiestnik Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie, wydał rozporządzenie, w którym nakazywał wpisywanie się na Niemiecką Listę Narodową. Znalazło się tam także i zdanie, że kto do marca tego roku nie podpisze takiej listy, uznany będzie za wroga III Rzeszy…

Później specjalnym zarządzeniem wprowadzono Niemiecką Listę Narodowościową - Deutsche Volksliste  (DVL).

Należy przypuszczać, że ciocia Franciszka Brzezińskiego, z obawy o życie własne i dzieci, podpisała Deutsche Volksliste.  Decyzja ta miała przykre konsekwencje, gdyż Franciszek w wieku 18 lat został powołany do wojska niemieckiego. Walczył we Francji. Koniec wojny zastał go w Monachium. Podróż końmi z południa Niemiec w rodzinne strony trwała 8 tygodni. Radość Franciszka z zakończenia działań wojennych  i powrotu do Borzestowa nie trwała długo. Sytuacja w kraju i powiecie gdzie działało NKWD nie napawała optymizmem, tym bardziej, że brat  Franciszka  został zatrzymany w  więzieniu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Kartuzach.

W 1950 roku Brzeziński  przeprowadził się do Kartuz, w związku z propozycją pracy w muzeum, jaką otrzymał od Franciszka Tredera. Praca miała polegać na pomocy przy pozyskiwaniu i konserwowaniu zbiorów. Treder nie przypuszczał nawet, że 25 letni wówczas młodzieniec Franciszek Brzeziński spędzi w tym muzeum resztę swego życia - aż 47 lat – i będzie pracował w nim do swej śmierci. Daty śmierci obu pasjonatów okazały się jednakowe - 20 sierpnia Tredera w 1980 r., Brzezińskiego w 1997 r.

Od tej pory Franciszek był nierozerwalnie związany z Muzeum i z Kartuzami. Tutaj też poznał miłość swojego życia.  W 1954 roku odbył się ślub Franciszka z Kazimierą, zaś w  1959 roku na świat przyszła ich pierwsza córka Joanna. Trzy lata później urodził się syn Tomasz,  po kilku latach Hanna.  Jedyny syn Franciszka był jego oczkiem w głowie. Wiadomość o  chorobie Tomasza spadła na rodzinę jak grom z jasnego nieba. Pomimo ogromnej  pomocy ze strony środowiska lekarskiego – pani Kazimiera była pielęgniarką – diagnoza była bezlitosna – białaczka.Franciszek bardzo mocno przeżył śmierć syna, który zmarł w wieku 8 lat. Wówczas jeszcze bardziej poświęcił się pracy w Muzeum.

Pomagał Trederowi nie tylko przy zdobywaniu i konserwowaniu  eksponatów, ale i przy pracach remontowych oraz porządkowych w  Muzeum Kaszubskim. Razem wyruszali w teren na motocyklu, aby pozyskiwać nowe skarby. Współuczestniczył w badaniach terenowych i dyskusjach ze znanymi badaczami regionu kaszubskiego.

Jednocześnie oprowadzał coraz częściej przybywające do Muzeum wycieczki. Powoli zyskiwał sympatię gości Muzeum,  potrafił w  interesujący sposób, a przy tym z wielkim poczuciem humoru, przekazać informacje na temat regionu kaszubskiego. Miał niezwykłą umiejętność dostosowywania opowieści do wieku zwiedzających. Umiał  zainteresować wszystkich – od przedszkolaka do ludzi nauki. Był powszechnie lubiany i szanowany. Bywało, że wycieczki szkolne i zakładowe przyjeżdżały do Muzeum specjalnie,  żeby posłuchać opowieści pana Franka.

Specyficzny styl opowiadania, świetne poczucie humoru, muzykalność, a przede wszystkim otwartość na ludzi, wzbudzała  w turystach wielką sympatię do Franciszka Brzezińskiego. Miał nieprzeciętne zdolności gawędziarskie, toteż nikogo nie dziwił fakt, iż był wielokrotnym laureatem konkursów krasomówczych.

Jego zaangażowanie w krzewienie kaszubszczyzny zostało docenione przez przyznanie mu licznych odznaczeń i medali. W 1992 roku otrzymał nadany mu przez Prezydenta RP Lecha Wałęsę Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 20 sierpnia 1997 r. w Kartuzach i tutaj został pochowany. 

 

Franciszka Majkowska – hafciarka, kreatorka muzealnictwa kartuskiego i wejherowskiego

 

Franciszka Majkowska urodziła się w 1882 r. w Kościerzynie – jej ojciec Jan pracował jako woźnica, matka Józefina z.d. Baske pochodziła z gburskiej rodziny. Franciszka Majkowska, w przeciwieństwie do swojego brata Aleksandra nie otrzymała starannego wykształcenia akademickiego, zapewne wpływ na to miała sytuacja ekonomiczna rodziny. Należy pamiętać, że studia medyczne Aleksandra w dużej mierze były finansowane dzięki wsparciu Towarzystwa Pomocy Naukowej w Chełmnie a także krewnych. Pomoc stypendialna niestety w tamtym okresie na Pomorzu nie obejmowała kształcenia dziewcząt.

Franciszka Majkowska uczęszczała do Zakładu Marii Panny Anielskiej w Kościerzynie.  Po ukończeniu nauki w Kościerzynie w latach 1910- 1912 pracowała w charakterze guwernantki języka niemieckiego, a także pomocy domowej w Warszawie (u państwa Bronowskich). W  1911 r. przeprowadziła się do Łodzi – w mieście tym -  pracowała  u Państwa Świerczewskich. W 1912 r. Majkowska ze względów zdrowotnych i ekonomicznych zdecydowała się na powrót do Kościerzyny. W tym czasie jej brat - Aleksander założył  w Gdańsku - Towarzystwo Młodokaszubów oraz Czasopismo „Gryf Kaszubski”.  Franciszka podjęła  pracę w redakcji tego czasopisma. Prawdopodobnie w 1919 r. za namową ks. Kamila Kantaka, przyjaciela hafciarki, Majkowska zatrudniła się w charakterze sekretarki u historyka ks. Pawła Czaplewskiego w Szynychu k. Grudziądza. Pracowała    u ks. Czaplewskiego  do sierpnia 1920 r. Na prośbę brata - Aleksandra Majkowskiego zamieszkała w Gdańsku. W mieście tym pracowała jako stenotypistka w biurze Delegacji Polskiej Międzynarodowej Komisji Granicznej.

Pod koniec 1920 r. do 1921 r. mieszkała u swojej siostry Heleny Radtke w Dobrzewinie, której mąż był właścicielem dworku oraz majątku tzw. resztówki. Było to miejsce częstych pobytów Franciszki i w ogóle rodziny Majkowskich w latach 20. i 30.XX w. Musimy pamiętać, że Majkowski po I wojnie światowej – w 1921 r. osiadł w Kartuzach.  Był niezwykle związany z tym miastem. W niedługim  czasie, bo w 1923 r. Kartuzy uzyskały prawa miejskie oraz herb według  projektu Aleksandra Majkowskiego. Franciszka Majkowska związana była z Kartuzami od 1930 roku z racji zamieszkania. Jednak już znaczniej wcześniej, bo w 1922 r. działała w tym mieście, pomagając swemu bratu  Aleksandrowi  Majkowskiemu przy organizacji niewielkiej ekspozycji zbiorów z przedwojennego muzeum z Sopotu. Franciszka służyła mu pomocą oraz przez cały okres II wojny światowej miała pieczę nad eksponatami. Mieszkała przy placu św. Brunona  w Kartuzach. Tu prowadziła kursy haftu kaszubskiego, jednocześnie ucząc zajęć praktycznych w Szkole Powszechnej i w Szkole Dokształcającej. 

 W 1932 r. w Kartuzach powstała Szkoła Kaszubskiego Przemysłu, która   działała w ramach Zrzeszenia Regionalnego Kaszubów. Jedyną jej  działalnością  były kursy haftu, organizowane  i prowadzone przez Franciszkę Majkowską. Efekty tej pracy zostały  wyeksponowane w formie stałej wystawy w Dworze Kaszubskim, w tworzonym tam muzeum. Szczególne miejsce w życiu (działalności) Majkowskiej zajmował haft kaszubski. W jednym z swych notatników pisze: Sprawie kaszubskiej sztuki ludowej, a szczególnie haftom i strojowi ludowemu, poświęciłam całe życie.

Dzięki działaniom Teodory Gulgowskiej, która  z kaszubską sztuką ludową zetknęła się w Żukowie u swego brata - księdza Jana Fethke oraz Franciszki Majkowskiej haft stał się najbardziej znanym rękodziełem kaszubskim. Przypuszczalnie Aleksander Majkowski nakłonił siostrę, aby stworzyła strój kaszubski, który będzie wyróżnikiem Kaszubów na tle innych grup etnicznych. Majkowska pragnęła aby Kaszubi identyfikowali się ze swoim regionem  za pomocą stroju. Na początku XX w. tradycyjny, kaszubski strój ludowy zanikł w wyniku przemian społecznych takich jak uwłaszczenie chłopów oraz uprzemysłowienie, a także szybki rozwój infrastruktury kolejowej. Tkaniny fabryczne, produkowane masowo były coraz tańsze a co za tym idzie bardziej dostępne, wypierały ręcznie wykonywane samodziały.

Jedynym elementem, tradycyjnego stroju kobiecego, który przetrwał był czepiec. Franciszka Majkowska była kreatorką stroju kaszubskiego. Jej strój świetlicowy przyjmował się w wiejskich teatrach amatorskich i używany  był podczas uroczystości dorocznych. Najbardziej rozpowszechnił się on w takiej formie jaką mu nadała  Majkowska. Posługiwał się nim m.in. zespół chóralno-taneczny Welecja w Kartuzach, a w 1930 r. uczestnicy uroczystości dożynkowych w Warszawie. Inne grupy amatorskie wprowadziły do owego kompletu tylko drobne zmiany.  W dniach 2-5 maja 1932 r. Zespół Welecja z Kartuz pod kierownictwem Franciszki  Majkowskiej  występował w Warszawie, gdzie gościł również w Belwederze u prezydenta Mościckiego. Można wysunąć hipotezę, że gdyby nie przeprowadzka Majkowskiej do Wejherowa, nie byłoby  szkoły haftu wejherowskiego  a powstałaby szkoła kartuska. W 1930 r. Franciszka Majkowska wraz z Leokadią Grzenią organizowały kursy haftu kaszubskiego. Od 1934 r. aż do wybuchu II wojny światowej Majkowska była  kierowniczką pracowni haftów kaszubskich w Kartuzach. Kilka jej haftów znajduje się w zbiorach Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach. Z ważniejszych inicjatyw Majkowskiej  należy wymienić: udział w  „Pierwszej Pomorskiej Wystawie Rolnictwa i Przemysłu w 1925 r., ekspozycję haftów kaszubskich w Domu Społecznym w Toruniu, (autorka prezentuje m. in. swoje słynne lalki w stroju kaszubskim) czy też wystawa sztuki ludowej w „Dworze Kaszubskim” w Kartuzach w 1932 r.

Krótko przed wojną przy ulicy Gdańskiej 1,  Franciszka Majkowska otworzyła kolejny warsztat, pracownię haftów ze stałą wystawą sztuki oraz własnej sztuki stosowanej. Okres wojny Majkowska spędziła w domu położonym przy ulicy Wzgórzu Wolności 8. W czasie wojny (1940-1945)  pracowała w biurze urzędu wyżywienia  (Ernährungsamt) w Kartuzach. Po wojnie zaangażowała się a wręcz inicjowała życie kulturalne w Kartuzach.

Franciszka Majkowska była niezwykle zaangażowana w sprawy ruchu kaszubskiego. Gromadziła zabytki kultury ludowej, organizowała kursy haftu kaszubskiego, prowadziła świetlicę kaszubską, w której rozwijały się często  talenty wokalno-teatralne. W Kartuzach w 1945 r. m.in. z inicjatywy F. Majkowskiej powstał Powiatowy Ośrodek Krzewienia Kultury i Sztuki (POKKS). W 1946 r. POKKS utrzymywał  Muzeum Kaszubskie, Bibliotekę Publiczną i Uniwersytet Powszechny.  W 1947 r. ośrodek przekształcił się w Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Kaszubskiego, które wspierało działania Franciszki Majkowskiej i Franciszka Tredera. Przy Muzeum Kaszubskim  uruchomiono pracownię haftu kaszubskiego, którą prowadziła Franciszka Majkowska, zaś już od 26 sierpnia do 15 października 1945 r. można było oglądać pierwszą  po wojnie wystawę kaszubskiej sztuki ludowej. Stworzone przez Majkowską   w „Kaszubskim Dworze” Muzeum,  musiało  opuścić ten budynek na rzecz Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. W 1946 r. Muzeum przeniosło się z „Dworu Kaszubskiego”   do gmachu przy ulicy Kościerskiej.  W 1946 r. w zatwierdzonym planie budżetowym, jako kierownik Muzeum widnieje Edward Ogórek, a jako społeczny kustosz Leopold Kosiński. Mając na uwadze wiedzę i doświadczenie Franciszka Tredera w tej materii, Powiatowy Komitet do Spraw Kultury poprosił go o zreorganizowanie muzeum   i przeprowadzenie inwentaryzacji zbiorów. Otworzyła się nowa perspektywa dla Tredera. W połączeniu kolekcji Majkowskiej, Kotowskiego z kolekcją Tredera widziano szansę na rozwój instytucji.  

Nie wiadomo dlaczego w  1948 r. Franciszka Majkowska wyprowadziła się z Kartuz do Białej Góry. Nadal jednak utrzymywała kontakty z muzeum i jego kierownikiem Franciszkiem Trederem. W okresie od stycznia 1949 r. do maja 1951 r. była zatrudniona przez Ligę Kobiet w Wejherowie w charakterze kierowniczki świetlicy, zaś od 1 maja do 31 grudnia 1951 r. w charakterze instruktorki regionalizmu kaszubskiego.  Majkowska  w 1952 r. podjęła pracę w Bibliotece Publicznej w Wejherowie, w której pracowała do 1.11.1952 r., będąc jednocześnie zatrudniona w Bibliotece Gminnej w Luzinie. W roku 1956 Majkowska zaczęła również aktywną działalność w Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim, w którym działa do końca swojego życia. Zrzeszenie też stało się dla niej organizacją dającą nadzieję na rozwój ruchu kaszubskiego oraz na powstanie „nowego” Muzeum Kaszubskiego, które otwarto w Wejherowie, już po jej śmierci w 1968 r., na bazie materiałów zgromadzonych przez Majkowską. Przyjęło ono nazwę, Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej, a jego pierwszym dyrektorem był Paweł Labuda. Franciszka Majkowska zmarła, mając 85 lat, 19 sierpnia 1967 r. w szpitalu powiatowym w Iławie, gdzie przebywała u swojej siostrzenicy, Mirosławy Kulczyńskiej. Trzy dni później została pochowana na cmentarzu rzymsko-katolickim w Wejherowie.

 Stanisław Szarmach – dyrektor Szkoły Podstawowej w Dzierżążnie zamordowany w Katyniu

 

Stanisław Szarmach urodził się 12 listopada 1897 roku w Lipach w powiecie kościerskim. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r..  Ukończył seminarium nauczycielskie w Grudziądzu. W 1922 r. otrzymał posadę kierownika szkoły podstawowej w Dzierżążnie. Początki pracy były bardzo trudne. Stanisław Szarmach pełnił funkcję dyrektora, nauczyciela a zarazem woźnego. Bardzo szybko rodzice jak i dzieci polubili swojego profesora. Wspominali, że: „zawsze był pogodny, a twarz jego zdobił uśmiech. Był myśliwym i dlatego z wielką uwagą słuchaliśmy jego opowiadań o zwierzętach i roślinkach. Organizował nam wolny czas”. Stanisław Szarmach był wielkim patriotą, swą wiedzę z wielkim oddaniem przekazywał uczniom. W szkole poznał nauczycielkę Łucję Repkowską,  pobrali się w 1937 r..  W sierpniu 1939 r. Stanisław Szarmach  został skierowany do Ośrodka Zapasowego 16. dywizji piechoty w Radomiu. Brał udział w walkach z agresorem niemieckim jako oficer  Zgrupowania „Radom”. Oddział Stanisława Szarmacha wycofywał się na wschód, aby dotrzeć do Rumunii lub Węgier. W rejonie Biłgoraju dowództwo zgrupowania przyjęło warunki radzieckie złożenia broni. Zgodnie z umową mieli otrzymać dokumenty. Rosjanie nie dotrzymali w pełni warunków, gdyż tylko szeregowi zostali zwolnieni. Oficerów wzięto do niewoli. Zostali zamordowani w Katyniu wśród nich Stanisław Szarmach.

W 1943 r., gdy Niemcy rozpoczęli prace ekshumacyjne, odnaleziono ciało Stanisława Szarmacha, przy nim zaś  osobiste pamiątki – list w języku niemieckim wysłany z Dzierżążna oraz  list w języku polskim od żony. Po ojcu, jego syn profesor Marian Szarmach posiada jedyną pamiątkę - list, który Stanisław Szarmach  wysłał 29 listopada 1939 r. z Kozielska

Nazwisko dawnego nauczyciela szkoły w Dzierżążnie znalazło się   na tablicy upamiętniającej nauczycieli pomordowanych przez hitlerowców w latach II wojny światowej. Obelisk wraz z tablicą powstał w czasach PRL. Był to  widoczny  w przestrzeni publicznej ślad uprawianego „kłamstwa katyńskiego”.  Pod koniec lat ’80  XX w. profesor Marian Szarmach zwrócił się do władz miasta Kartuzy o dopisanie przy nazwisku ojca słowa „Katyń”.  Po wielu perturbacjach napis został dodany. Obecnie znajduje się już inna tablica.

W 2011 r. w Zespole Kształcenia i Wychowania w Dzierżążnie odsłonięto i poświęcono tablicę pamiątkową poświęconą Stanisławowi Szarmachowi.

Maria Szymichowska

          Maria Szymichowska, urodziła się w podkartuskiej wsi w Mezowie w 1901 r., jako najmłodsze dziecko Tekli i Szczepana Szymichowskich. Dorastała w rodzinie, w której starannie pielęgnowano wartości patriotyczne. Ojciec zakładał Polskie Towarzystwa Ludowe oraz kolportował prasę i książki polsko-kaszubskie. Maria pobierała naukę w pruskiej szkole podstawowej i gimnazjalnej ( był to czas kiedy Pomorze znajdowało się pod zaborem pruskim). Stąd jej biegła znajomość języka niemieckiego. Wychowana w duchu patriotyzmu i służby drugiemu człowiekowi,   w międzywojniu, rozpoczęła pracę w wejherowskim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Puckiej.  Tam  zastał ją wybuch drugiej wojny światowej. Posiadając odpowiednie kwalifikacje sanitarno-wojskowe została powołana do kierowania drużyną sanitarną. Okres okupacji hitlerowskiej  był dla niej jak i dla większości Kaszubów najtrudniejszym okresem w życiu.  W 1939 r. Maria  dostarczała żywność do polskiego szpitala, zorganizowanego w Szkole Morskiej w Gdyni. Jako pielęgniarka Polskiego Czerwonego Krzyża ratowała  i opatrywała rannych. Jeździła do Babiego Dołu z transportem rannych. Po zajęciu Gdyni dalej pracowała w szpitalu. Pod koniec października 1939 r. z okupowanej Gdyni powróciła do Kartuz, do rodziców.

W 1940 roku podjęła  pracę w charakterze sekretarki (księgowej)  w majątku Niemca Alberta Hoene  w Borczu. Nie był to zły Niemiec. Jego przychylny stosunek do Polaków potwierdzają relacje wielu tamtejszych mieszkańców. Nawet swoją przynależność do Schutzstaffeln, wykorzystał do niesienia pomocy Polakom. Stanął w obronie księży Arasmusa z Kiełpina i Lafonta z Żukowa oraz bankowca Ćwiklińskiego z Kartuz.

Szymichowska nie podpisała Niemieckiej Listy Narodowej co wzbudziło uznanie w oczach właściciela majątku Borcz. W miejscu tym poznała braci Albina (był gorzelnianym w majątku) i Alfonsa Sulewskich. Alfons często  odwiedzał brata w majątku Hoenego, zaś przy okazji dostarczał cenne informacje z zakładów produkujących benzynę syntetyczną w Policach, w których  pracował. Ponadto przywoził informacje związane z adresami fabryk zbrojeniowych, rysunkami lotnisk niemieckich itp. Maria w swym miejscu pracy nawiązała kontakt  m.in. z Klemensem Wickim ważną postacią siatki wywiadowczej Armii Krajowej „Stragan”. Została łączniczką AK. Przenosiła zaszyfrowane meldunki do miejsc kontaktowych w Kartuzach, dokąd udawała się zazwyczaj raz w tygodniu odwiedzając rodziców.

26 czerwca 1942 roku została aresztowana w majątku w Borczu. W tym samym czasie aresztowano w Tokarach Klemensa Wickiego, zaś w Policach Sulewskiego.  Razem z tej siatki wywiadowczej aresztowano 13 osób. Wszyscy mężczyźni, oprócz dwóch, otrzymali karę śmierci i zostali zgilotynowani. Tych dwóch, którym niczego nie udowodniono, wysłano do obozu koncentracyjnego, którego nie przeżyli. Maria była torturowana w więzieniu przy ul. Neugarten 27 w Gdańsku , potem  w Berlinie. Pomimo interwencji Alberta Hoene została skazana - 13 stycznia 1943 r. - przez niemiecki Najwyższy Sąd Wojenny w Berlinie na karę śmierci. Wyrok jednak w następstwie starań Hoenego nie został uprawomocniony. 23 sierpnia 1943 r. odbyła się druga rozprawa w Torgau (Saksonia), na której bronił ją nie tylko adwokat, ale i Hoene. Ostatecznie Sąd Wojenny w Berlinie skazał ją  na 5 lat zaostrzonego obozu karnego. W 1943 r. trafiła do najcięższego hitlerowskiego więzienia dla kobiet do Fordonu. Jako więźniarka pracowała w okropnych warunkach w niemieckiej fabryce amunicji pod Bydgoszczą.

Gdy w styczniu 1945 r. zbliżał się rosyjski front, od niechybnej śmierci uratował ją w czasie ucieczki Austriak w hitlerowskim mundurze - Alojzy Hrudyczka, który jak się później okazało, zginął na pierwszej linii frontu.  Wraz z nią  z Fordonu z transportu pieszego  uciekły  siostry Szadachówne  z Torunia. Z upragnioną wolnością spotkała się w miejscowości Śliwice. Wróciła do rodziców do Kartuz.  Po wojnie Maria Szymichowska miała wiele przykrości związanych z jej działalnością konspiracyjną. Jak wiemy, żołnierze Armii Krajowej, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie czy też Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Kaszubski” byli postrzegani przez komunistów jako zdrajcy,  nie uznawali ich zasług w obronie ojczyzny. Pani Marii nie ominęły przesłuchania w Urzędzie Bezpieczeństwa (UB), zaś jej bardzo dobra znajomość niemieckiego wykorzystywana była do formułowania zarzutów o kolaborację z Niemcami.  Zmarła 10 marca 1991 roku. Pogrzeb odbył się 13 marca 1991 roku w Kartuzach.

          

Franciszek Kwidziński

Franciszek Kwidziński urodził się 21 lipca 1935 roku. Był trzecim dzieckiem z pięciorga w rodzinie. Po ukończeniu szkoły podstawowej w 1950 roku rozpoczął pracą w Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Społem” jako goniec. Przez lata wykonywał różne zawody, między innymi był piekarzem,  cieślą. W lutym 1953 roku rozpoczął pracę w dyrekcji Kartuskich Zakładów Terenowych Przemysłu Materiałów Budowlanych w charakterze pracownika umysłowego. Był tam zatrudniony na różnych stanowiskach: od  magazyniera po ekonomistę zaopatrzenia. W latach 1955 – 1957 został powołany do odbycia czynnej służby wojskowej. Następnie uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego dla Pracujących w Kartuzach (1958-1962), a po jego ukończeniu przez rok do Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie na Wydziale Morskim. W związku z faktem, że Kartuskie Zakłady Terenowego Przemysłu Materiałów Budowlanych przenosiły się do Gdańska, chcąc pozostać w Kartuzach, podjął w latach 1967-1972 pracę w Wydziale Zdrowia i Opieki Społecznej Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Kartuzach. Następnie na kilka miesięcy 1972 roku zatrudnił się w Powszechnej Kasie Oszczędności w Kartuzach, ale jeszcze w tym samym roku objął stanowisko kierownika administracyjno – gospodarczego w Państwowym Sanatorium Przeciwgruźliczym w Dzierżążnie. W 1976 roku rozpoczął pracę jako zastępca dyrektora do spraw administracyjno – ekonomicznych w kartuskim Zespole Opieki Zdrowotnej, gdzie pracował aż do przejścia na emeryturę w 1992 roku.

            18 kwietnia 1964 roku zawarł związek małżeński z Lucyną Mikołajczak, z którą w 2014 roku świętował 50 lat pożycia małżeńskiego. Para poznała się w RZPiT „Kaszuby”.

Franciszek Kwidziński objął kierownictwo zespołem w 1961roku. Wraz z Zespołem należał do grona najbardziej zaangażowanych w pielęgnowanie i promowanie kartuskich i kaszubskich tradycji oraz mitów, które swoimi dokonaniami wzbogacał, a o Kartuzy jako miasto dbał i cenił je ponad wszystko.           

Franciszek Kwidziński oprócz sprawowania przez 58 lat funkcji kierownika zespołu „Kaszuby” angażował się w wiele innych aktywności społecznych: był między innymi strażakiem OSP w Kartuzach (1952-1954) czy ławnikiem Sądu Powiatowego w Kartuzach (1968-1970). Od 15 stycznia 1972 działał jako aktywny członek Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego Oddział w Kartuzach.

            W czerwcu 1997 roku Franciszek Kwidziński został wybrany Człowiekiem roku „Homo Popularis” przez czytelników „Dziennika Bałtyckiego” (jego dodatku pt. „Nasz Tygodnik Kartuzy”).

            W styczniu 2005 roku w „Dzienniku Bałtyckim” ukazała się specjalna talia 24 kart do kaszubskiej baśki z wizerunkami znanych w regionie osób wybieranych przez czytelników. W grupie uwiecznionych znalazł się między innymi Franciszek Kwidziński, którego podobizna pojawiła się na dziewiątce trefl.    

 

Franciszek Kwidziński zmarł  30 czerwca 2019 roku. W pogrzebie Kierownika, który odbył się 3 lipca, licznie uczestniczyły delegacje z różnych części Kaszub.

 

Feliks Marszałkowski

 

Feliks Marszałkowski urodził się 7 sierpnia 1914 roku w Kartuzach jako syn Franciszka i Antoniny z Grzeniów. W latach 1921-1932 uczęszczał do szkoły podstawowej i gimnazjum w Kartuzach. Egzamin dojrzałości zdał w 1948 r., zaś w 1963 r. ukończył Studium Ekonomiczno-Zawodowe w Krakowie. Ponadto zaliczył kilka kursów specjalistycznych m.in. Ligi Morskiej i Kolonialnej w Warszawie. W 1932 r. rozpoczął pracę w redakcji „Echa kaszubskiego” w Kartuzach. Był osobistym  sekretarzem  dr Aleksandra Majkowskiego i redaktorem naczelnym pisma „Zrzesz Kaszëbsko”. Był współzałożycielem  Regionalnego Zrzeszenia Kaszubów. Dzięki A. Majkowskiemu poznał pisarza kaszubskiego, młodokaszubę Jana Karnowskiego. Sam też Karnowski (1886-1939) wybrał Marszałkowskiego na spadkobiercę swojej spuścizny.

W czasie II wojny światowej pracował jako robotnik rolny w okolicach Gdańska i w Łapalicach. W kolejnych latach wojny został księgowym w hurtowni należącej do Niemca Paula Staala w Kartuzach. Poznał tam swoją późniejszą żonę. Zmuszony jak wielu Kaszubów do przyjęcia III grupy Niemieckiej Listy Narodowej  (NLN)  został wcielony do Wehrmachtu.  Końca wojny doczekał na wyspie Guernsey na Kanale La Manche. Lata 1945-1947 spędził w obozie jenieckim w Anglii, gdzie dla kolegów m.in. był sanitariuszem i nauczycielem języka angielskiego.  Po powrocie  do kraju podjął pracę księgową w „Społem” w Kartuzach.  Jednocześnie był nauczycielem w Liceum Ekonomicznym i Zespole Szkół Zawodowych  nr 1 w Kartuzach.  Był członkiem w wielu społecznych instytucjach, pełniąc w nich niejednokrotnie ważne role. (Komisja Kultury i Sztuki WRN w Gdańsku, prezes Zarządu Powiatowego Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, członek Komisji Ocen Etnograficznych w „Cepelii”, członek Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej w Kartuzach).

Feliks Marszałkowski był  współtwórcą  Zrzeszenia Kaszubskiego i działaczem Zrzeszenia Kaszubsko Pomorskiego ( członek Zarządu Oddziału w Kartuzach i Zarządu Głównego w Gdańsku).  Opiekując się dorobkiem literackim Karnowskiego i Majkowskiego, Feliks Marszałkowski publikował fragmenty ich utworów na łamach czasopism „Kaszëbë” i „Pomerania”. Sam też zaczął tworzyć. W 1977 r. debiutował jako poeta, publikując trzy wiersze pod wspólnym tytułem Moje nepczi.

Zmarł 21 stycznia 1987 r. pochowany w Kartuzach niedaleko swego mistrza Aleksandra Majkowskiego.

 

Brunon Bolesław Kowalski – budowniczy, architekt miasta Gdyni, przedsiębiorca budowlany, członek Magistratu Gdyni

 Brunon Kowalski urodził się 31 lipca 1886 roku w Mezowie  jako drugi syn z pięciorga rodzeństwa w rodzinie kaszubskiej o tradycjach budowlanych. Ojciec Brunona Kowalskiego Jan Kowalski prowadził i był właścicielem dużej cegielni w Łapalicach koło Kartuz.

Brunon Kowalski ukończył Państwową Szkołę Budownictwa w Poznaniu. Po zakończeniu nauki przybył do Kartuz, gdzie odbył praktykę u niemieckiego przedsiębiorcy budowlanego Wilhelma Tribes (przy ul. Jeziornej). W 1921 r. przeprowadził się do Gdyni, gdzie mieszkał początkowo na Kamiennej Górze. W 1927 r. nabył od rodziny Górskich plac pod budowę własnej willi przy ulicy Świętojańskiej 134. 26 stycznia 1928 zarejestrował przedsiębiorstwo budowlane „B. Kowalski, Budowniczy – Przedsiębiorstwo Budowlane”, mające swoją siedzibę w niezachowanej obecnie oficynie na tyłach willi jego autorstwa przy ulicy Świętojańskiej 127.  Firma zatrudniała wielu członków rodziny Kowalskiego jak i Kaszub.

Brunon Kowalski jest autorem projektów kilku willi na Kamiennej Górze w Gdyni:

  • willa przy ul. Sienkiewicza 10 (pocz. lat 20.; pierwszy właściciel płk inż. arch. Lemeis, Warszawa; styl dworkowy);
  • willa „Rusałka” przy ul. Mariackiej 4 (1926-1931; pierwszy właściciel Józef Raźniewski, dyrektor kopalni "Saturn" w Sosnowcu; styl klasycyzm tzw. warszawski);
  • willa przy ul. Wyspiańskiego 25 (pierwszy właściciel Bogna Bogdańska, Warszawa; styl historyczny nawiązujący do renesansu włoskiego);
  • willa „Orla”przy ul. Kasprowicza 2 (1927 - 1928; pierwszy właściciel inż. Franciszek Drobniak, Kraków; styl zakopiański);
  • willa "Zgoda" przy ul. Paderewskiego 17 (1927, wzniesiona dla Antoniny Erbrichówny, Warszawa, styl dworkowy, nie istnieje).

W 1927 budowlaniec - architekt rozbudował pensjonat „Belweder" przy ul. Korzeniowskiego 9 (nie istnieje). Większość tych realizacji utrzymana jest jeszcze w stylistyce historyzmu romantyczno-narodowego oraz w stylu zakopiańskim – willa Orla. W stylu klasycyzmu akademickiego została zaprojektowana i wybudowana według planów Kowalskiego jego własna willa przy ulicy Świętojańskiej 134. W późniejszej fazie, budowniczy projektował już w duchu wczesnego modernizmu, czego przykładem jest kilka domów na Oksywiu oraz kamienice wielkomiejskie w centrum Gdyni: Franciszka Schrödera, przy ul. Starowiejskiej 16 (1928) i Teodora Górskiego, przy ul. Starowiejskiej 17 (1931). W czerwcu 1927 r. Magistrat miasta Gdynia polecił Kowalskiemu wykonanie prac ziemnych, murarskich, kamieniarskich oraz ciesielskich przy budowie szkoły powszechnej przy ulicy 10 Lutego.

Po śmierci Brunona Kowalskiego jego przedsiębiorstwo zostało przejęte przez inż. Józefa Langiewicza, architekta budowlanego (do 1939). Przedsiębiorstwo istniało pod nazwą „Przedsiębiorstwo Robót Budowlanych Józef Langiewicz, dawniej B. Kowalski”.  Langiewicz zaprojektował modernistyczny dom (1936) dla rodziny Kowalskich w Mezowie (k. Kartuz).

Brunon Kowalski żywo zaangażowany w budowie miasta i portu w Gdyni, był członkiem wielu komisji związanych z jego budową. Zmarł  9 lutego 1935 roku  w Gdańsku.  Został pochowany na Cmentarzu Witomińskim w Gdyni.