Odwiedzający wystawę

17 września  w kartuskim Muzeum odbył się wernisaż wystawy malarskiej „Mistyk na Kaszubach”. Ekspozycję tworzy dwadzieścia osiem obrazów autorstwa Wiesława Grzecha. 

 

 W uroczystości otwarcia uczestniczyli Burmistrz Kartuz Mieczysław Grzegorz Gołuński, przedstawiciele lokalnych mediów, stowarzyszeń,  przyjaciele artysty.  Zebranych powitała Dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach Barbara Kąkol.

Kilka słów o malarstwie i artyście przedstawiła prof. Bogna Łakomska z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.  Przewodnikiem po wystawie był sam artysta.  Znaczna  część prac Wiesława Grzecha  zabiera w świat abstrakcji, świadomego ruchu i eksplozji barw. Tu nic nie dzieje się bez przyczyny. Ciekawość świata i fascynacja życiem tworzy doskonały klimat w generowaniu uczuć. Artysta nie daje się zamknąć w żadne ramy, stąd  w jego twórczość to nie tylko ekspresja, impresja ale i  powracanie  do postimpresjonizmu.  Jego prace  gościły w różnych galeriach w kraju i na świecie. Ostatnie, powstałe w 2020 r. prezentowane są także w kartuskim muzeum.

Spotkanie uświetnił występ Ryszarda Borysionka (akordeon) i Piotra Bukowskiego (skrzypce).

 

Ekspozycja mieści się w trzech salach budynku muzealnego, można ją  zwiedzać do  15 października. Serdecznie zapraszamy!

 




   

 Kochani już teraz serdecznie zapraszamy na otwarcie nowej wystawy pt. Kaszubska współczesność z korzeni wyrasta ( otwarcie już wkrótce). Będziemy Was  

informować o terminie wernisażu i naszych postępach w pracach. Zadanie dofinansowane ze środków MKiDN - NIMOZ  

Na wystawie zaprezentowane zostaną grafiki wykonane na tkaninie zawierające baśniowe postacie. Grafiki z elementami rozszerzonej rzeczywistości  

AR (Augmented Reality) , będą ożywały przed oczami oglądającego. Będzie można także posłuchać legend kaszubskich poprzez NFC w języku polskim i  

w języku kaszubskim.

 Będą oczywiście także plansze, które będą wyjaśniały kontekst historyczny. Wystawa ma na celu pokazać jak daleka historia może być inspiracją do  

tworzenia nowych wzorów, jak lokalna kulturowość może przybrać nowoczesną formę, nie tracąc przy tym swojej historycznej autentyczności i siły.  

Mamy nadzieję, że będzie to atrakcyjny poznawczo projekt wystawienniczy.  

Autorką grafiki jest Małgorzata Walkosz Lewandowska  

  

 

 

 

Bajka, jest  jedną  z najstarszych form literackich, wywodząca się z mówionej  tradycji ludowej i jest wspólna wszystkim kulturom.

W bogatym materiale bajkowym pochodzącym z obszaru Kaszub łatwo wyodrębnić kilka grup bajek: bajki o zwierzętach i roślinach, bajki magiczne – o czarach, bajki ajtiologiczne, baji demonologiczne o czarownicach i diabłach. Bajki ludowe nie odbiegają od międzynarodowej i krajowej  typologii. Nie brak w nich również charakterystycznych dla bajek odwołań do wierzeń, obyczajów, religijności. Wśród ustnych opowieści zanotowanych na Kaszubach w XIX i XX wieku mieszczą się zarówno  bajki magiczne, komiczne jak i przyrodnicze. Te ostatnie podejmują próbę wyjaśnienia pewnych cech przyrody, na przykład głazy narzutowe przypisuje się stolemom. 

Mnóstwo bajek,  humoresek   zebrał ks. Bernard Sychta. Jedna z nich Jak kolejarz Zielonka poszedł na pasterkę brzmi:

Wprost z nocnej służby na stacji w Somoninie poszedł kolejarz Zielonka do Kartuz na pasterkę. Chłopisko było zmęczone, nie dziw więc, że się w kościele zdrzemnęło. Naraz rozbrzmiały dzwonki na przeistoczenie. Zielonka zerwał się na równe nogi, przyłożył rękę do ucha, jakby trzymał słuchawkę od telefonu, i zameldował:

- Halo! Tu mówi Zielonka P-7![1]

 

Wśród regionalnych  pasjonatów zbierających bajki kaszubskie  i publikujących materiały ludowe, wymienić należy oprócz ks. B. Sychty wcześniejszych  m.in. Floriana Ceynowę,  Hieronima Derdowskiego, Leona Heyke, Aleksandra Majkowskiego, Franciszka Sędzickiego. Folklorem kaszubskim interesowali się także   etnografowie  i językoznawcy  niemieccy, rosyjscy.                    

Za sprawą m.in. Friedricha Lorentza, autora Tekstów pomorskich  i Aleksandra  Hilferdinga, autora tomu Resztki Słowian na południowym wybrzeżu Morza Bałtyckiego  oraz wielu innych prac, dysponujemy ogromnym zasobem bajek kaszubskich.

 Drukiem ukazał się również Bajarz kaszubski (2005), zawierający bajki ludowe publikowane na łamach „Gryfa” w latach 1908-1912.

 

Wśród typowych kaszubskich motywów bajkowych wymienić można motyw zaklętej królewianki, zapadłych zamków, zatopionych dzwonów, zapadniętych karczem, a także diabłów, zwanych purtkami lub  smętkami, Za kolejny wyróżnik bajki kaszubskiej można uznać dominację krajobrazu z najbliższego otoczenia gawędziarza (morze, jeziora, lasy), a także związane z tym zajęcia (połów ryb, wyrąb lasu, uprawa roli).

 

 

Legenda o bryle bursztynu, która spoczywa na dnie jeziora Klasztornego głosi, że podczas budowy klasztoru natrafiono na bryły kopalnego bursztynu,  którego w owym czasie było wiele na Kaszubach.

Bursztyn, jak wiadomo ceniono zawsze wysoko. Bracia spieniężyli go fundując coraz to bogatsze wyposażenia klasztornego kościoła. Był jednak wśród nich zakonnik szczególnie świętobliwy, którego mierziło upodobanie do przepychu. Mnich ów nawoływał współbraci do opamiętania, ale nikt, nawet przeor, nie chciał go słuchać. Zdarzyło się, że przy robotach ziemnych natrafiono nad jeziorem na bryłę Jantaru szczególnie wielką i piękną. Świętobliwy jeszcze raz spróbował przemówić do sumień zakonników. Apelował, by ten skarb zamiast przeznaczyć na jeszcze kosztowniejsze obrazy, rzeźby, stalle, zachowali nietknięty na czas biedy, dla potrzeb ludu. I tym razem jego przestrogi i  prośby nie znalazły odzewu. Wówczas rozgniewany zawołał:

 - Skôrbie zemi ukryj sę w toni jezora! Twoim namienienim je retënk dlô lëdzy w nôwiększi biédze. I stało się, jako rzekł. Ogromna bryła bursztynu stoczyła się po skarpie do wody, odpłynęla na środek jeziora i tam legła na dnie, gdzie podobno spoczywa do dziś. Kiedy wypłynie? Nikt tego nie wie. Ponoć zanim się to stanie źli ludzie zasieją taką nienawiść na świecie, że wybuchnie najstraszniejsza z wojen, w której zginie 3/4 mieszkańców miasta, a reszta będzie żyła w wielkiej nędzy. Dopiero wtedy bursztyn ma się ukazać na powierzchni Jeziora Klasztornego, by posłużyć złagodzeniu ludzkiej biedy[2].

 

W bajkach, legendach również  ukazywane są  zdarzenia nawiązujące  do specyfiki ukształtowania terenu na Kaszubach (legenda o powstaniu Kaszub).

 

Wiele z opowieści, zwłaszcza podaniowych, np. wyjaśnia pochodzenie danego jeziora.  Bywają legendy, które tłumaczą  genezę nazwy własnej miejscowości, jak np. dotycząca  powstania Kartuz a spisana przez przeora Jerzego Schwengla. 

Legenda o powstaniu klasztoru a dokładnie o jego lokalizacji jest związana nie z samym Janem z Różęcina - Rusocina (syn Piotra i wnuk Wojsława, kasztalena puckiego i gdańskiego), a z jego matką lub, jak sądzą inni, siostrą, kobietą niezwykle piękną i próżną.

 Otóż miało się zdarzyć, że pewnego razu owa pani zapytała w kościele swoją pobożną służkę, kto jest piękniejszy, ona czy Madonna, której figura stała w ołtarzu.

 - Matko Bosko - odrzekła służka zgorszona bluźnierstwem. Próżna pani pobiegła do domu, wdziała najpiękniejsze szaty, przystroiła się klejnotami, po czym wróciła do klasztoru i ponowiła pytanie. Ale pobożna służka i tym razem pierwszeństwo przyznała Matce Boskiej. Pani, ogarnięta gniewem złorzecząc wybiegła ze świątyni przed którą czekał na nią purtk. Porwał kobietę, uniósł się z  nią w powietrze i ślad po niej zaginął. Po jakimś czasie odnaleziono tylko trzewik, który spadł pięknej pani z nogi. Spostrzegł go pastuch, pilnujący owiec między jeziorami nie opodal Kiełpina. W tym właśnie miejscu syn lub może brat zaginionej wydzielił ze swych posiadłości ziemię pod klasztor kartuzów.

Do najistotniejszych cech regionalnych bajek i baśni, prócz języka wypowiedzi, należy także sfera typowych dla obszaru Kaszub postaci mitycznych jak chociażby wymienione już wcześniej stolemy. Ciekawe w bajkach kaszubskich są krasnoludki -  krosniata.  Z reguły są prezentowane jako istoty ambiwalentne, żyjące w grupie, za  piecem lub pod podłogą, pomocne ludziom, niekiedy szkodzące, gdy poczują się obrażone bądź rozczarowane opieką ze strony ludzi. Zakres działalności kaszubskich kraśniąt jest  bogatszy na Kaszubach  i bardziej różnorodny niż w innych rejonach Polski, np. krasnale podmieniają  dzieci niesione do chrztu lub strzegą  skarbu jak w legendzie o kaplicy św. Krzyża.

Kaplica znajduje się na Górce Krzyżowej w Kartuzach, wzmiankowana od 1655 r. Ponoć Kartuzi postawili ją ,aby „....rozpędzać schadzki czarownic w  dawnych czasach tam odbywane”-  jak zapisał przeor Jerzy Schwengel.

 W przekazie ustnym zachowała się informacja o podziemnym chodniku, który łączył kaplicę z klasztornym refektarzem. W tym lochu ponoć znajdował się skarb, którego, według legendy, strzegły krośnięta. Pewnego razu krośnię przyszło do proboszcza  i rzekło:

-Jeslë witro przindze do kaplice procesjô góra sę otworzi i wszëtczi skôrbë będą waju.cLe ksądz jegomosc muszi sę strzec pomiłki w modlëtwach.

 Nazajutrz procesja weszła przez otwartą w górze bramę i wszyscy jej uczestnicy oniemieli na widok złota i drogich kamieni. Ksiądz zaczął odmawiać pacierze,  ale na jednym słowie się potknął i wszystko przepadło, zniknęło. Jednak nie całkiem. Od czasu do czasu krośnięta otwierały boczne wejście do góry i każdy mógł wtedy przyjść wypożyczyć kosztowne  naczynia na przyjęcie weselne czy strojne szaty na bal, pod warunkiem jednak, że w ciągu trzech dni je zwróci. Znalazł się jednak człowiek nieuczciwy, który zwracając zastawę weselną, zatrzymał złotą łyżkę. Górka Krzyżowa zamknęła się wtedy na zawsze.

Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Kaszubskiego  wraz z Muzeum Kaszubskim  realizuje  Projekt pt. „Bajki Kartuskie” który otrzymał dofinansowanie  Powiatu Kartuskiego. Będzie on polegał na nagraniu audiobooka w języku polskim i kaszubskim. Na płytach znajdą się  mniej znane bajki, legendy   dotyczące  samych Kartuz i okolic.

Do współpracy zaprosiliśmy   dziennikarki Magdalenę Kropidłowską i Tatianę Slowi z Radia Gdańsk.

Chcielibyśmy w atrakcyjny sposób przedstawić historię powiatu kartuskiego w formie bajkowych opowieści, które bawią i uczą. Projekt ten będzie rozpowszechniał kulturę i  język kaszubski.

Bezpłatne wydawnictwo będzie dostępne w kartuskich  placówkach oświatowych i kulturalnych, szkołach, bibliotekach a także w samym muzeum, które odwiedza wielu turystów z kraju.


[1] Grzegorz J. Schramke, W świetle dnia. Anegdoty i bajki z Kaszub ze Słownika Sychty,  s.173. Wybór blisko 200 anegdot i podań spisanych wśród Kaszubów przez ks. Bernarda Sychtę i zamieszczonych w wydanym ponad 30 lat temu, siedmiotomowym Słowniku Gwar Kaszubskich. Podania te opracowane zostały przez autora jako materiał pracy magisterskiej obronionej w 2003 roku na Uniwersytecie Gdańskim.

[2] I. trojanowska, Legenda o bryle bursztynu,   „Pomerania” nr 4 kwiecień 1993 r. Pisownia kaszubska jak w oryginale. 

 

(oprac. Barbara Kąkol)

 

 

Powiat kartuski pod okupacją hitlerowską – II wojna światowa – pociąg opancerzony Kartuzy – Kaliska

 

 

 

 

 

 

Początek września na Kaszubach jest czasem, w którym częściej niż zwykle wraca się do wydarzeń związanych z II Wojną Światową na tym terenie. Jest to okres zadumy nad losem mieszkańców, którzy cierpieli w wyniku walk i okrutnego reżimu hitlerowskiego.

 

1 września 1939 roku powiat kartuski został zaatakowany przez siły niemieckie z dwóch kierunków: z zachodu przez granicę niemiecką i od wschodu przez granicę gdańską1. Na tereny Pomorza Gdańskiego natarła IV armia Wehrmachtu pod dowództwem generała Güntera v. Kluge. Z jej składu wydzielona została 207 dywizja piechoty generała Karla von Tiedemanna, której zamiarem było połączyć się z oddziałami gdańskiej Landespolizei dowodzonej przez generała Friedricha Eberhardta atakującej z terenów wschodnich.

 

Zadanie obrony obszaru powiatu kartuskiego, sztab Lądowej Obrony Wybrzeża powierzył IV Kartuskiemu Batalionowi Obrony Narodowej. Jego dowódcą został kpt. Marian Mordawski, adiutantem por. rez. Bernard Hennig2, oficerem gospodarczym ppor. rez. Stanisław Biernacki a lekarzem por. rez. lek. med. Edmund Mroczkiewicz3. Batalionem dowodził do 5 września kpt Marian Mordawski, od 6 do 17 września 1939 r. mjr Stanisław Hochfeld, zaś od 17 do 19 września 1939 r. kpt Roman Wasilewski.

 

W skład batalionu wchodziły trzy kompanie, które mobilizowały się w Chmielnie, Kartuzach i Żukowie. Kompanię kpt. Wasilewskiego broniącą rejonu Kartuz wspierał pluton zwiadu, pluton ciężkich karabinów maszynowych ppor. Szczęsnego i jedno działko przeciwpancerne, którego celowniczym był Michał Flisykowski ze Sławek4.

 

Druga kompania dowodzona przez kapitana Michała Pikułę działała w rejonie Żukowa, trzecia natomiast, dowodzona przez kpt Stanisława Grajskiego broniła Chmielna.

 

Działania wojenne rozpoczęły się atakiem na teren chroniony przez komisariat Straży Granicznej w Sulęczynie, na który uderzył 322 pułk piechoty wchodzący w skład 207 dywizji gen. Tiedemanna5. Na wschodnim odcinku frontu od Owczarni do Egiertowa atakował 2 pułk gdańskiej Landespolizei, który w rejonie Żukowa wyparł 2 kompanię IV batalionu. Kartuski batalion, bronił się jeszcze w rejonie Somonina i Ręboszewa mając wsparcie w załodze pociągu opancerzonego.

 

Przeważające siły wroga zmusiły kpt Mordawskiego do podjęcia rozkazu o opuszczeniu Kartuz i udaniu się w okolice Kamienia.

 

Należy zaznaczyć, że istniały dwa pociągi broniące rejonu Kartuz i okolic. Poza tym jeszcze do niedawna mylnie nazywano pociąg opancerzony kursujący na linii Kartuzy – Żukowo – Somonino jako „Smok Kaszubski”.

 

„Smok Kaszubski” był to pociąg pancerny dowodzony przez kpt. mar. Jerzego Błeszyńskiego. Wyruszył z Gdyni w kierunku Wejherowa do dyspozycji ppłk. Kazimierza Pruszkowskiego, dowódcy OW Wejherowo. Parowóz obsługiwali gdyńscy kolejarze oraz podoficerowie i marynarze z byłej kompanii obsługi portu6. W Kartuzach natomiast kursował improwizowany pociąg opancerzony podzielony na dwa działony, które działały jako dwa oddzielne składy.

 

Zawiadowcą stacji kolejowej w Kartuzach był Jan Żmijewski, który polecił załodze, aby z dniem wybuchu II wojny światowej pozostała na swoich stanowiskach i podporządkowała się władzom wojskowym. Wspólnymi siłami kolejarzy i żołnierzy obudowano lokomotywę pociągu grubą blachą, tworząc prowizoryczne opancerzenie, a przyłączony do niej wagon towarowy, tzw. węglarkę, osłonięto po bokach skrzynkami z piaskiem. Zamontowano również armatkę małego kalibru. Kierownikiem tego pociągu, zwanego „Smokiem”, został Józef Stoltmann, kartuski kolejarz, a maszynistą inny mieszkaniec Kartuz – Bernard Walentowski. Dowodził por. Matuszak, a osłanianiem pociągu zajęła się drużyna kaprala Jana Białki z Somonina. 2 września załoga pociągu ruszyła na zwiad w kierunku Żukowa. Na trasie kolejarze wraz z kilkunastoma żołnierzami natknęli się na zerwany wiadukt kolejowy, który zmusił ich do przerwania misji i do powrotu do Kartuz. W trakcie odwrotu natknęli się na patrol gdańskiej Landespolizei, jednak nie doszło do żadnego starcia.

 

3 września rankiem pociąg wraz w plutonem kolejarzy i junaków udał się do Żukowa gdzie dokonano kontrnatarcia na wroga posiadającego liczebną przewagę. Udało się kartuskiemu pociągowi wyprzeć siły gdańskie z elektrowni Rutki i z Żukowa. Pociąg nie mógł jednak zostać i dalej bronić tych miejscowości ze względu na zbyt małe siły i plan dowódcy baonu kpt. Mordawskiego, który wysłał go na odcinek od strony Somonina. Tamtejsza linia obrony była zagrożona, znajdowały się tam już oddziały Wehrmachtu, potrzebna była, więc pomoc pociągu i jego załogi. W lesie somonińskim doszło do starcia z niemieckim oddziałem, w którym uczestniczyli również słabo uzbrojeni chłopi z Somonina i okolic. Walka trwała około półtorej godziny, zakończyło ją przybycie posiłków Wehrmachtu od strony Kościerzyny. „Smok” wycofał się z powrotem do Kartuz7. Należy przypuszczać, że był to drugi pociąg opancerzony (pociąg nr 2).

 

Kiedy miasto zostało otoczone przez pododdziały 207 dywizji piechoty i gdańskie jednostki Landespolizei kolejarze postanowili opuścić miasto, udając się pieszo w stronę Gdyni lub Wejherowa. Wśród nich byli m.in. Józef Stoltman, Jan Pieprzyk, Leon Kuchta, Teofil Bieszk, Jan Żmijewski. Pociąg został przejęty przez wroga po zdobyciu przez Niemców miasta. Tyle Norbert Maczulis.

 

Istnieją przekazy, że istniał drugi pociąg artyleryjski w Kartuzach, kierowany przez Waleriana Littwitz oraz maszynistów Jana Janik i Jana Benkowskiego, jednak nie jest to potwierdzone, a sprzeczne informacje mogą wynikać z faktu, że obsada kolejarska pociągu zmieniała się. Wiadomo, że kierownikami pociągu byli Teofil Bieszk, który poległ 9 lub 10 września 1939 r. na trasie Gdynia-Wejherowo, a także Jan Kamieński8.

 

27 sierpnia do Kartuz przyjechał z Gdyni oddział por. Budzyńskiego i por. Rupp, który miał obsadzić dwa pociągi pancerne w rejonie miasta. Oddział podzielono na dwie części, dowódcą pierwszego pociągu został por. Budzyński a drugiego por. Rupp. Pociąg nr 1 miał operować na trasie Kartuzy – Żukowo Wschodnie – Stara Piła, pociągowi nr 2 przeznaczono operowanie wzdłuż linii kolejowej Kartuzy – Somonino.

 

1 września pociągi, których uzbrojenie artyleryjskie składało się z okrętowych dział francuskich o kalibrze 75 mm, rozpoczęły akcję ogniową. Pociąg nr 1 od 1 do 4 września napotykał małe oddziały nieprzyjaciela na odcinku Żukowo Wschodnie – Stara Piła, które ostrzeliwały pociąg. Akcja pociągu nr 1 trwała do wieczora 4 września. Relacje z jego działań znamy ze wspomnień kan. Teodora Brandtego, zamkowego pociągu.

 

4 września pociąg nr 2 na trasie Kartuzy – Somonino znalazł się pod ostrzałem nieprzyjaciela, na pomoc ruszył mu pociąg nr 1, jednak ze względu na położenie pociągu nr 2 w wąwozie zaniechano odpowiedzi ogniem. Wieczorem tego dnia, w czasie odwrotu Kaszubskiego Batalionu ON, dowódcy obu pociągów opuścili je, zdemontowali działa, załadowali amunicję na auto ciężarowe i wraz z batalionem rozpoczęli odwrót na północ. Działalność tych pociągów pozwoliła na uruchomienie 6 września baterii w Dębogórzu, która dzięki dostarczeniu granatów przez załogi pociągów była gotowa do akcji już na początku kampanii wrześniowej.

 

Ostatecznie jednostka (IV Batalion) została rozbita 18 września, dzień przed kapitulacją Oksywia. Ostatnie walki batalion stoczył koło tzw. Młyna Kaima na terenie Kosakowa. Po zajęciu Pomorza Niemcy przystąpili do tworzenia nowej administracji.

 

Po zajęciu obszaru powiatu kartuskiego przez wojska Wermachtu Niemcy zaczęli tworzyć nową administrację. Na obszarze Pomorza Gdańskiego ( w tym powiatu kartuskiego) będącego terenem działań wojennych 3 i 4 armii, szefem zarządu cywilnego mianowany został Albert Forster9.

 

Do jego zadań należało powołanie administracji powiatowej (Landratów i urzędników niższego szczebla), rozwiązanie polskich instytucji, organizacji i stowarzyszeń oraz konfiskata polskiego mienia10. Forsterowi zostało powierzone stanowisko landrata w powiecie chojnickim, kartuskim i kościerskim11. 5 września Albert Foster mianował swego pomocnika dla powiatu kartuskiego w osobie Herberta Buscha, który został szefem okupacyjnym administrac12. Obowiązki komisarycznego burmistrza powierzono Heinrichowi Lau, Borken został szefem żandarmerii13.

 

Oficjalne urzędowanie rozpoczął Herbert Bush 7 września w budynku polskiego starostwa. 10 września Forster miał obsadzone swoimi ludźmi wszystkie podległe mu powiaty, toteż tego dnia rozpoczął objazd podbitego Pomorza odbywając pierwszą podróż do Kartuz14. Herbert Bush posiadał szerokie uprawnienia w zakresie władzy politycznej, cywilnej, ekonomicznej oraz narodowościowej. Gorliwie wypełniał wszelkie polecenia swych zwierzchników. Pierwsze zarządzenia Buscha dotyczyły złożenia broni przez mieszkańców Kartuz oraz bezwzględnego ich podporządkowania się nakazom nowych władz. Poza tym wprowadzono godzinę policyjną i nakazywano w ciągu 24 godzin zmienić nazwy polskie na niemieckie.

 

Bush przystąpił również do tworzenia w powiecie struktur nowej administracji niemieckiej przez ustanowienie tymczasowych obwodów urzędowych ( Amtsbezire) i gminnych oraz mianowanie komisarycznych zarządców obwodowych ( Amtsbezirksleiter) i wójtów w gminach ( Amtsvorsteher). Obowiązki komisarycznego zarządcy w gminie Kartuzy powierzył Kurtowi Gutjahrowi15.

 

8 października 1939 roku Hitler wydał dekret o strukturze i administracji wschodnich terenów, który miał obowiązywać od 1 listopada, ale ostatecznie wszedł w życie 26 października 1939 r. oraz zarządzenie z 12 października 1939 r. o administracji okupowanych polskich obszarów16.

 

Na mocy dekretu z 8 października zachodnie i północne ziemie polskie wcielone zostały do Trzeciej Rzeszy. Dekret ten stanowił także o utworzeniu Okręgu Rzeszy Prusy Zachodnie, którego nazwę zmieniono 2 listopada na Okręg Rzeszy Gdańsk – Prusy Zachodnie ( Reichsgau Danzig- Westpreussen)17.

 

W skład tego okręgu wchodziła rejencja gdańska, bydgoska i kwidzyńska. Rejencje dzieliły się na powiaty miejskie i wiejskie oraz obwody urzędowe i gminne. Powiat kartuski ( Landkreis Karthaus) należał do rejencji gdańskiej. Na czele okręgu stał namiestnik Rzeszy, którym został dotychczasowy szef administracji cywilnej Forster. Wraz z wejściem w życie dekretu Hitlera zniesiona została administracja wojskowa, a władzę przejęła administracja cywilna.

 

Landrat kartuski podlegał bezpośrednio prezydentowi rejencji. Kierował on całą administracją powiatową. Landrat był równocześnie kierownikiem powiatowego samorządu. Poszczególne sprawy były zgrupowane w tak zwane referaty. Na czele gmin tak miejskich jak i wiejskich stali komisaryczni zarządcy ( Amtskommisare).

 

Nowa niemiecka struktura organizacyjna powiatu kartuskiego została ustanowiona obwieszczeniem namiestnika okręgu z 24 października 1940 roku. Powiat podzielono na 13 obwodów urzędowych i 121 gmin18.

 

Miasto Kartuzy tworzyło samodzielny obwód urzędowy. Status gminy miejskiej z nadania administracji niemieckiej uzyskały Kartuzy 1 kwietnia 1942 roku19. W związku z tym ustąpił burmistrz komisaryczny Lau, a na jego miejsce powołany został Philipp Hübner, który zasłynął z prowadzenia zbrodniczej polityki wobec ludności miejscowej20. Ostatni przedwojenny burmistrz Kartuz- Feliks Lewiński został aresztowany i osadzony w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, a następnie w Gusen. Jego zastępca, drogerzysta Feliks Wieczorek został zamordowany przez hitlerowców jesienią 1939 r. w Lesie Kaliskim k. Kartuz.

 

Powołana także została niemiecka rada miejska, która rozpoczęła urzędowanie 15 czerwca 1942 roku. Ogromną rolę na każdym szczeblu administracji spełniała władza partyjna. W powiecie przystąpiono do tworzenia struktur Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej NSDAP. Na szczeblu powiatu kierownikiem NSDAP był Kreisleiter, który był także często Landratem. W powiecie kartuskim na czele NSDAP stał starosta H. Bush21. Do połowy 1941 roku prawie wszyscy Kreisleiterzy ( kierownicy powiatowi NSDAP) byli równocześnie Landratami. Istniała, więc w pełni zależność między stanowiskiem partyjnym a państwowym. Po 1941 roku starano się te dwie funkcje rozdzielić. Jak uważa J. Szyling wiązało się to prawdopodobnie z wprowadzeniem niemieckiej listy narodowościowej, która obciążyła administrację nowymi zadaniami. Niemniej pod koniec 1943 r. tylko w sześciu powiatach w tym w powiecie kartuskim istniała unia personalna między stanowiskiem Landrata i Kreisleitera22.

 

NSDAP rozmieszczona była w większych miejscowościach powiatu. Najwięcej kół NSDAP powstało w Egiertowie. Zarządowi NSDAP w Kartuzach podlegało 11 kół: w Baninie, Bytowie, Pępowie, Kokoszkach, Czeczewie, Klukowie, Matarni, Tuchomiu, Warznie i Rębiechowie23.

 

Członkami kół miejscowych NSDAP byli z reguły miejscowi Niemcy oraz wojskowi i napływowi urzędnicy niemieccy. Na terenach inkorporowanych do Rzeszy istotnym organem administracji była również policja.

 

W ślad za oddziałami wojskowymi posuwały się grupy operacyjne policji bezpieczeństwa ( Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei) oraz tajnej policji państwowej ( Geheime Staatsera polizei – Gestapo). Policji kryminalnej ( Kriminalpolizeri- Kripo), policji ochronnej (Schutzpolizei) i żandamerii ( Gendermerie)24. Tajna policja państwowa i policja kryminalna tworzyły tak zwaną policję bezpieczeństwa (Sipo).

 

Głównym ich zadaniem była pacyfikacja zajętego obszaru, gdyż tworzone były przed agresją zbrojną na Polskę. Istniała ścisła współpraca inspektorów policji porządkowej oraz policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa z władzami administracyjnymi powiatu25. Landraci i burmistrzowie, jako zwykłe władze policyjne otrzymywali polecenia służbowe od inspektora policji bezpieczeństwa i SD oraz od inspektora policji porządkowej. Na szczególną uwagę zasługuję ścisła współpraca tajnej policji państwowej ( Gestapo) z władzami administracji państwowej. Na terenie miasta i powiatu kartuskiego znana była zbrodnicza działalność grupy operacyjnej zorganizowanej na polecenie szefa policji bezpieczeństwa Einsatzkommando 16 pod dowództwem szefa gestapo w Gdańsku R. Trögera oraz oddziału SS- Wachsturmbann „ Eichmann” ( złożonego z członków policji gdańskiej)26.

 

Istotny udział w zbrodniach dokonywanych na Pomorzu i terenie powiatu kartuskiego miała organizacja paramilitarna Selbstschutz ( Samoobrona) zorganizowana na osobiste polecenie Himmlera przez Ludolfa von Alvenslebena27.

 

Na terenie powiatu kartuskiego w organizacji tej działali miejscowi Niemcy i volksdeutsche. Działalność ich trwała do końca 1939 roku, kiedy to zastąpiono je organizowanymi przez starostwo stałymi placówkami policyjnymi. W miastach liczących powyżej 5 tysięcy mieszkańców, między innymi w Kartuzach działała policja porządkowa i ochronna gmin28.

 

Policję porządkową w Kartuzach dowodził Freytag. Natomiast ochronę obszaru powierzono żandarmerii29. Wzajemne stosunki pomiędzy funkcjonariuszami policji ochronnej i żandarmerii w Kartuzach nie układały się najlepiej.

 

Sprawami budownictwa w powiecie zajmował się Powiatowy Urząd Budowlany kierowany przez Frankego. Ściśle z nim powiązany był Urząd Katastralny, na czele, którego stał Motz30.

 

Po wkroczeniu do Kartuz Niemcy zmilitaryzowali i poddali nadzorowi administracyjno- policyjnemu kolej oraz straż pożarną. Kartuska kolej została włączona do rejonowej Dyrekcji Kolei Rzeszy w Gdańsku. W miejsce straży pożarnej powołano straż zawodową.

 

Zmiany nastąpiły także w sądownictwie i lecznictwie. W 1939 r. gdański Sąd Krajowy ( Landgericht) mianował radcę Schliepera do kierowania działalnością Sądu Okręgowego (Amtsgerich) w Kartuzach31.

 

Lecznictwo w Kartuzach dla ludności cywilnej było w złym położeniu. Szpital powiatowy spełniał rolę lecznicy wojskowej, zaś leczeniem ludności cywilnej zajmował się Powiatowy Urząd Zdrowia, kierowany przez doktora Tauporna32.

 

Funkcje kierownicze w aparacie administracyjnym, partyjnym i policyjnym sprawowali Niemcy sprowadzani z Rzeszy i Wolnego Miasta Gdańska. Niższe natomiast funkcje jak na przykład Amtskommissara powierzano volksdeutschom.

 

***

 

Na całym Pomorzu wzmógł się terror i bezlitosna eksterminacja społeczeństwa polskiego, mniejszości etnicznych i religijnych. Tak zwana „krwawa jesień”, trwała od września 1939 roku do stycznia 1940 roku.

 

Specjalne grupy policji i bezpieczeństwa w oparciu o listy proskrypcyjne przygotowane przed wojną rozstrzeliwały polską inteligencję, aktywistów politycznych, społecznych, świat kultury, duchowieństwo itp. Częstym miejscem dokonywania egzekucji były kaszubskie lasy: okolice Piaśnicy, Kalisk, Borowa, Szadego Buku w pobliżu Egiertowa czy też Kartuz. Masowe aresztowania nastąpiły już na początku września 1939 r. Objęły 4 tys. mieszkańców Kartuz i powiatu kartuskiego. Jako pierwszych ujęto dwudziestu członków Polskiego Związku Zachodniego, których wskazali Niemcy z miejscowego Selbstschutzu33.

 

Pierwsza publiczna egzekucja w Kartuzach została wykonana przez gestapowców na sześciu osobach 14 września 1939 roku w lasku w pobliżu Wzgórza Wolności. Zginęli z rąk oprawców: Leon Cichosz, Robert Gransicki, Nikodem Klucz (naczelnik stacji PKP), Leon Litwin, Jan Majewski (pracownik sądu), Paweł Nacel.

 

Wyroki na bezbronnych ludziach wykonywały niemieckie, paramilitarne oddziały samoobrony Selbstschutz. Ludzie z tych bojówek dobrze znali swoich przedwojennych sąsiadów, często wykorzystywali swoją nową władzę do uregulowania porachunków z Polakami.

 

Obok obozu w Stutthofie największym miejscem zbrodni hitlerowskiej stał się Las Piaśnicki położony miedzy Wejherowem a Krokową, w którym są groby kilkunastu tysięcy Kaszubów i Polaków z północnej części tej ziemi. W powiecie kartuskim największym miejscem kaźni stał się las kaliski koło Kartuz. 27 października 1939 roku, Niemcy rozstrzelali tam 136 mieszkańców ziemi kartuskiej, w tym 82 przywiezionych z więzienia w Kartuzach34.

 

Nie należy zapominać, że wiele Kaszubów ginęło w bardziej odległych regionach kraju, w tym w różnego rodzaju obozach.

 

Jednym z nich był obóz dla internowanych w Borowie. Założono go w Kartuzach, tuż po zajęciu miasta przez 207 dywizję Wermachtu gen. Karla von Tiedemanna 4 września 1939 roku. Mieścił się w budynkach przy ul. Przy Wodociągach. Umieszczono w nich osoby cywilne i wojskowe z Kartuz i okolic. Obóz przemieszczono do Borowa między 15 a 20 września. Ulokowano go w byłym obozie Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego, nazywanego „Stanicą Harcerską” a następnie rozbudowano o kolejne baraki, ogrodzenie i punkty obserwacyjne dla strażników.

 

Los, jaki czekał osadzonych był różnorodny. W związku z tym, że większość z nich stanowili polscy wojskowi, pracownicy policji i służb granicznych poddawano ich przesłuchiwaniom, które prowadziła Abwehra, policja bezpieczeństwa i Selbstschutz.

 

Więźniów zmuszano także do pracy w okolicznych gospodarstwach.

 

Decyzją władz placówki internowane osoby były zwalniane, zabijane lub przekierowywane do innych obozów, między innymi w Stutthofie, czy też do Dzierżążna, gdzie ostatecznie przeniesiono obóz z Borowa.

 

We wrześniu 1939r. utworzono także nadzorowany przez Wermacht obóz przejściowy przeznaczony dla jeńców wojennych w Garczynie. Mieścił się w byłym obozie Przysposobienia Wojskowego i Związku Harcerstwa Polskiego. Jak sama nazwa wskazuje, przetrzymywano w nim jeńców wojennych oraz ponadto byłych członków Przysposobienia Wojskowego. Obóz funkcjonował do końca września. Wtedy część jeńców rozlokowano w innych placówkach, część wywieziono do pracy, a część zwolniono35.

 

Największym obozem tego typu na Pomorzu był Stutthof, od 7 stycznia 1942 roku funkcjonujący już, jako obóz koncentracyjny. Utworzono go już 2 września 1939 roku, a do jego rozbudowy zmuszono pierwszych więźniów. Należeli do nich mieszkańcy Pomorza Gdańskiego, w tym Kaszubi, aresztowani w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 roku 36. Do obozu trafiali Kaszubi walczący w ruchu oporu, duchowni, a od 1942r. także Ci, którzy odmówili wpisu na Niemiecką Listę Narodowościową.

 

 

 

22 lutego 1942 roku, Albert Forster, namiestnik Okręgu Gdańsk-Prusy Zachodnie wydał rozporządzenie, w którym nakazywał wpisywanie się na Niemiecką Listę Narodową. Znalazło się tam także i zdanie, że kto do marca tego roku nie podpisze takiej listy, uznany będzie za wroga III Rzeszy…

 

Proces rozpoczął się już w 1939 roku, kiedy Himmler, Komisarz ds. Umacniania Niemczyzny nakazał dokonać spisów ludności, także na Pomorzu. Później specjalnym zarządzeniem wprowadzono Volksliste (DVL), niemiecką listę narodowościową. Pierwsze przepisy wyszły w marcu 1941 roku – na mocy, których ludność niemiecka została podzielona na cztery grupy. Do pierwszej zaliczano osoby narodowości niemieckiej, w skład drugiej miano włączyć osoby zachowujące zwyczaje i język niemiecki. Wpisani na listę I i II grupy narodowej uznani zostali za obywateli państwa niemieckiego. Trzecia grupa niemieckiej listy narodowej obejmowała trzy kategorie osób. Czwartą grupę niemieckiej listy narodowej objęto osoby manifestujące swoją przynależność do narodu polskiego. Położenie prawne tej ostatnie grupy, były znacznie gorsze. Mieli bardzo ograniczone prawa wynikające z przynależności do państwa niemieckiego, natomiast te same obowiązki, co osoby należące do I i II grupy. Na Pomorzu – w przeciwieństwie do Generalnego Gubernatorstwa – wpis na nią był przymusowy. Za odmowę podpisania DVL groziło osadzenie w obozie koncentracyjnym lub przesiedleńczym. Kaszubów zapisywano do III i IV grupy, przez co zmuszani oni byli do służby w Wehrmachcie. W przypadku dezercji konsekwencje – na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej – wyciągano wobec całego oddziału, z którego pochodził zbieg, natomiast jego rodzinę wywożono do obozu koncentracyjnego. Pomimo tych kar Kaszubi masowo dezerterowali z wojska niemieckiego. W 1944 r. stanowili oni znaczną część II Korpusu gen. Andersa. Jednak w większości Kaszubów służyło do końca wojny w niemieckim wojsku nie mając szans ucieczki.

 

Do 1944 roku zapisało się od 937 tys. do 950 tys. osób, co stanowiło ponad 54,5 procent mieszkańców Pomorza. To dużo, ale trzeba pamiętać, że na Śląsku zapisało się około 90 procent ludzi.

 

Atmosfera ogólnego zagrożenia, zastraszenia i przymusu spowodowała, iż akcja wpisywania się na niemiecką listę nasiliła się w lipcu 1942 roku37. Psychozie uległy głównie kobiety. Stały strach o najbliższych, tysiące przykładów wymordowania z najbliższego otoczenia, bezustanne wyrzucanie z mieszkań, nędza żywnościowa, a także przymus sprawiły , iż decydowano się na wpisanie do III i IV grupy listy narodowej. Z tych też powodów w Kartuzach na te listy wpisano w 1943 r. ogółem 2 556 osób38.

 

Kaszubi, którzy podpisali listę narodowościową musieli zgłaszać się do Urzędu Pracy (Arbeitsamt). Znajdowali zatrudnienie w wielkich majątkach ziemskich, fabrykach, przy robotach ziemnych.

 

Urzędy, służba zdrowia obsadzane były niemieckimi specjalistami często sprowadzanymi z Niemiec.

 

O codziennym życiu w Kartuzach dowiadujemy się ze wspomnień Else Pintus, która mieszkała na ulicy Parkowej w Kartuzach później zaś ukrywała się w Chmielnie.

 

Wspomnienia wojenne zapisał także Aleksander Konkol, więzień obozu Sttuthof, Bronisław i Marta Kąkolowie z Kczewa nie podpisali DVL. Zostali wraz z dziećmi wywiezieni do obozu pracy w Potulicach, który został tam założony w 1941 roku w dawnych zabudowaniach pałacowo-parkowych.

 

 

 

Pociąg ze zdjęcia stoi na torze stacyjnym, na którym wjeżdżały pociągi z Starej Piły. Drugi pociąg obok na torze prowadzącym z Somonina. Zdjęcie zrobione od strony nastawni Ky

 

***

 

Kaszubi broniący Poczty Polskiej w Gdańsku

 

 

 

Wśród pracowników gdańskiej Poczty Polskiej, którzy bronili jej budynku podczas niemieckiego ataku znajdowali się także Kaszubi. Część z pocztowców rozstrzelano zaraz po wyjściu z budynku, pomimo trzymanej przez nich białej flagi. Część zabito 5 października 1939r. na Zaspie. To wśród nich zginęło dwóch Kaszubów: Alfons Flisykowski pełniący funkcję podreferendarza oraz Franciszek Mionskowski będący st. pocztylionem.

 

Teofil Bieszk, jeden z bohaterów kolejarskiej obrony Kartuz. Poległ 9 lub 10 września 1939 r. na trasie Gdynia-Wejherowo.

 

 

 

 

 

Bernard Walentowski – maszynista pociągu pancernego dowodzonego przez por. Matuszaka. Zdjęcie wykonano po wojnie.

 

oprac. Barbara Kąkol

 

 

 

1 B. Hajduk, Kartuzy i powiat w latach 1939-1945. W: Dzieje Kartuz, t.2, pod red. M. Widernika, Kartuzy 2001, s.157

 

2 Bernard Hennig był nauczycielem z Kartuz. Został bestialsko zamordowany w Piaśnicy niedaleko Wejherowa

 

3 Informacje o obronie Kartuz zaczerpnięto z pozycji: Kartuzy 1939. Wspomnienia, oprac. N. Maczulis, Kartuzy 2009. Zob. też Dzieje Kartuz. T.II pod red. M. Widernika, Kartuzy 2001, s. 156

 

4 Michał Flisykowski był bratem obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku Alfonsa Flisykowksiego bestialsko zamordowanego 5października 1939 roku na Gdańskiej Zaspie.

 

5207 Dywizja Piechoty powstała w 1937 r. Była w tzw. II rzucie i miała zadanie obrony granicy z Polską. Stacjonowała w Wałczu i Szczecinku. W dniach 25- 26 sierpnia 1939 r. przeorganizowana została na tzw. jednostkę ruchomą. Po dwudniowej mobilizacji stała się typową dywizją bojową. 207 dywizja piechoty Landwehry dowodzona była przez gen. Karla von Tiedemanna, pod względem operacyjnym została podporządkowana Grenzschutz – Abschnitts – Komando 1 (GAK 1) gen. lotnictwa Leonarda von Kaupischa. Komando to z kolei podlegało dowódcy 4 Armii gen. Güntherowi von Kluge. 207 Dywizja Piechoty po kampanii na polskim wybrzeżu leczyła rany w Westfalii. W czerwcu 1940 brała udział w walkach w Holandii następnie we Francji. Od lipca 1940 r do czerwca 1941 r. stacjonowała na Pomorzu.

 

 

6 M.Adamkowciz, Odtworzą kaszubski „cuch”, „Tygodnik Kartuzy”, z dn. 25.11.2011 r.

 

7 Kartuzy 1939.Wspomnienia, oprac. N. Maczulis, Kartuzy 2009, s.22

 

8 http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/477727,kartuzy-pociag-smok-kaszubski-i-zapomniana-historia-z-1939-r,id,t.html

 

9 Tamże,s.157

 

10 W. Jastrzębski, J. Szyling, Okupacja hitlerowska na Pomorzu Gdańskim w latach 1939-1945, Gdańsk 1979, s.49

 

11Tamże, s.49

 

12 B. Hajduk, Kartuzy i powiat..., s.157

 

13 Tamże, s.157

 

14 Tamże, s.157

 

15Tamże, s.158

 

16 E. Jędrzejowski, System hitlerowskiej administracji na ziemiach polskich włączonych do Trzeciej Rzeszy ( 1939- 1945), ,,Studia nad faszyzmem i zbrodniami hitlerowskimi w Polsce”, t.1, 1974, s.87

 

17 W . Jastrzębski, J. Szyling, Okupacja Hitlerowska na Pomorzu....., s.51

 

18 B. Hajduk, op.cit., s.158

 

19 Tamże, s.159

 

20 N. Maczulis, Kartuzy z dziejów miasta i powiatu, Kartuzy 1998, s.36

 

21 K. Ciechanowsko, Ruch oporu na Pomorzu Gdańskim..., s.30

 

22 W. Jastrzębski, J. Szyling, Okupacja hitlerowska...,s.59

 

23 B. Hajduk, Kartuzy...., s.160

 

24 W. Jastrzębski, J. Szyling, Okupacja hitlerowska...,s.61

 

25 E. Jędrzejowski, System hitlerowskiej administracji..., s.106

 

26 B. Hajduk, Kartuzy...., s.161

 

27 W. Jastrzębski, J. Szyling, Okupacja hitlerowska....,s.64

 

28 Tamże, 68

 

29 B. Hajduk, Kartuzy..., s.161

 

30 Tamże, 161

 

31Tamże, 163

 

32 Tamże, 163

 

33 M.Wardzyńska, Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Warszawa 2009, s. 107

 

34 Ostrożnie rzecz biorąc, szacuje się że na Pomorzu zginęło w okresie 1939 – 1940 r. 30 tysięcy ludzi. Dane te były wielokrotnie weryfikowane. Dla porównania: w tym samym czasie w Wielkopolsce zginęło 10 tysięcy ludzi, na Śląsku – 1500 osób, na terenie północnego Mazowsza – 1000. Według profesora Bogdana Chrzanowskiego największe straty ludzkie w tym okresie poniosło Pomorze.

 

35 Informacje o obozie w Borowie zaczerpnięto z pozycji:. Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny, red. Michalak W., Szafrańska E., Warszawa 1988, s.59-61, 67.

 

36 Śladami Żydowskimi po Kaszubach, s. 390

 

37 B. Hajduk, Kartuzy i powiat...., s.180

 

38 Tamże, s.180

 

 (oprac. Barbara Kąkol) 

 

Dyrektor Muzeum Kaszubskiego im. F. Tredera w Kartuzach ma zaszczyt zaprosić na wystawę Wiesława Grzecha ,, Mistyk na Kaszubach”, którą rozpocznie uroczysty wernisaż.

17 września 2020 (czwartek) o godz. 17.00 w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach przy ulicy Kościerskiej 1.

Wystawę będzie można podziwiać do 15 października 2020 r.